Dzisiaj znów danie obiadowe, przygotowałam je parę dni temu.
Tak na prawdę do tego przepisu można użyć i piersi i udka a nawet, tak dla "odpoczynku" o mięsa zrobić sam sos pieczarkowy z placuszkami.
Właśnie, placuszki. Choć są proste to robiłam je pierwszy raz, żeby podobnie jak w poprzednim przepisie odejść od "tradycjonalizmu". Przejedzona ziemniakami postanowiłam wypróbować je i.... Były tak pyszne, że aż oboje (ja i mój chłopak, któremu swoją drogą różne nowości zwykle nie smakują") zaczęliśmy żałować, że jest ta pora roku, kiedy cukinia jest dość droga ;(( Nie mogę doczekać się lata. Placki są o niebo lepsze od ziemniaczanych, choć może to też trochę kwestia doprawienia, ale są delikatniejsze, super! W sezonie na pewno będę robić je często, bo są szybkie i pyszne i można je jeść nawet bez niczego. W najbliższym czasie chcę też wypróbować placki z marchewki albo buraków, ale na to przyjdzie czas.
Zaczynam przepis więc:
Moje danie starczyło na dwie spore porcje + sos i mięso zostało jeszcze na jutro mniej więcej dla jednej osoby.
Składniki:
Sos:
- Udka kurczaka lub piersi (ile kto potrzebuje)
- 1 cebula
- 300g pieczarek
- ostra papryka, estragon, lubczyk, sól, pieprz
- łyżka mąki i śmietany do zagęszczenia
- olej do smażenia
Placuszki:
- cukinia(tu tez zależy ile kto chce zrobić mi z jednej dużej wyszło 9 placków, objętość znacznie zmniejsza się po osoleniu, kiedy puści wodę ;( )
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 jajko
- mąka (tyle, żeby ciasto było gęste)
- olej do smażenia
Ja zaczęłam od mięsa. Robiłam akurat z 2 udek i 2 skrzydełek. Podzieliłam je na mniejsze części, przyprawiłam papryką, estragonem, solą i pieprzem, polałam kapką oleju i odstawiłam na godzinkę do zamarynowania. Następnie podsmażyłam na patelni z olejem z dwóch stron aż się przypieką. Do tego wrzuciłam pokrojoną w kostkę cebulę i pieczarki pokrojone obojętnie jak, solę i smażę chwilkę, aż pieczarki będą już gotowe. Wtedy zalewam wszystko wodą (jeżeli ktoś woli można bulionem, ale ja tych z kostek nie lubię a swojego ugotowanego nie miałam) i dusze pod przykryciem aż mięso będzie miękkie. Następnie do szklanki daję łyżke mąki i śmietany, hartuje, dolewając parę łyżek "sosu" który powstał mi na patelni, mieszam razem i wlewam powoli do sosu cały czas go mieszając.
Teraz placki, ja robiłam je w międzyczasie. Cukinię dokładnie umyłam, starłam razem ze skórką na tarce o grubych oczkach. Solę i odstawiłam na ok 10min, po czym odsączyłam. Dodałam jajko, przeciśnięty przez praskę czosnek(jak ktoś nie ma jak przecisnąć można starkować na małych oczkach) i cebulkę pokrojoną w drobną kostkę, Do tego daję mąkę, tak jak juz pisałam, trzeba wyczuć ile, tak, zeby po prostu ciasto było w miarę gęste, żeby się nie rozwalało. Doprawiłam pieprzem , solą i smażyłam na oleju z dwóch stron.
I gotowe a oto efekt końcowy (nie jestem mistrzem jakoś super ładnie podawania potraw, kwestia wprawy ;p ):
Z miłością gotuje Wikusia :)
czwartek, 22 stycznia 2015
niedziela, 18 stycznia 2015
1. Wstęp + Pulpeciki w sosie pomidorowym
No to zaczynam moją przygodę z kulinarnym blogiem. Wszystkie potrawy opisywane tutaj zostały oczywiście wcześniej przeze mnie przygotowane, wypróbowane i zjedzone ;) Od razu uprzedzam, że potrawy te przygotowywane są ze zwykłych, tradycyjnych i popularnych produktów. Jeżeli ktoś szuka jakoś super wykwintnych i "luksusowych"dań to od razu mówię, że tutaj ich nie znajdzie ;p
Moja pierwsza opisana potrawa to indycze pulpeciki w sosie pomidorowym.
Wymyśliłam je tak spontanicznie, żeby zjeść coś innego niż tradycyjny sos a'la spagetti z podsmażonym mięsem mielonym. Trochę pokombinowałam ze składnikami, przyprawami i wyszło na prawdę pyszne danie ;)
Składniki:
- 500g mięsa mielonego z indyka
- 1 jajko
- 1 cebulka
- 1-2 ząbki czosnku
- 1-2 kromki czerstwego chleba żytniego (niekoniecznie, może być obojętnie jakie czerstwe pieczywo lub bułka tarta)
- Puszka pomidorów w puszce lub 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
- słodka i ostra papryka
- szczypta chilli
- Suszona natka pietruszki, suszony lubczyk
- Świeża natka pietruszki
- sól, pieprz
- oliwa z oliwek do smażenia
- łyżka mąki do zagęszczenia
Przygotowanie:
Mięso mielone wrzuciłam do miski, do tego dodałam pół cebuli pokrojonej w drobną kosteczkę i wcisnęłam ząbek czosnku, następnie namoczyłam kromkę żytniego chleba w wodzie, po czym odsączyłam ją i dodałam do mięsa, aby było bardziej "mokre". Do tego wbiłam jajko i przyprawiłam wszystko suszoną natką pietruszki i suszonym lubczykiem, solą i pieprzem (wszystko tak "na oko" ogólnie ja zawsze próbuje surowe mięso, bo swoją drogą je uwielbiam, więc dodać tak wedle uznania). Wszystko wymieszałam ręką i poformowałam z niego małe kuleczki.
W międzyczasie rozgrzałam oliwę z oliwek na patelni i obsmażyłam pulpeciki. Kiedy się już usmażyły, wyjęłam je z patelni na osobny talerz a na tej samej patelni, na której smażyły się kuleczki podsmażyłam resztę cebulki i pokrojony czosnek, kiedy się już zeszkliły wrzuciłam spowrotem pulpeciki i zalałam to wszystko szklanką wody. Kiedy woda w patelni się zagotowała, dodałam koncentrat, bo akurat tylko jego miałam w lodówce (ale można oczywiście też pomidory w puszce) i przyprawiłam szczyptą chilli, ostrej i słodkiej papryki (tu też wedle uznania), solą, pieprzem i odrobiną suszonego lubczyku (dałam i do pulpecików i do sosu, gdyż bardzo lubie jego aromat). Gdy wszystko się troszkę razem pogotowało rozpuściłam trochę mąki (na oko łyżka) w wodzie, wymieszałam i dodałam do sosu. Trzeba chwilkę poczekać, mieszając aż sos zgęstnieje. Na wierzch można posypać świeżą natkę pietruszki.
I gotowe!
Tutaj zdjęcie potrawy na patelni, bo nie zdążyłam zrobić zdjęcia na talerzu, tak szybko wylądowało w brzuchu ;)) Ale podałam sos z makaronem penne. Wyszło mi z tego 4 porcje.
Uff no to pierwsze koty za płoty ;)
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i opisałam przepis w miarę zrozumiale. ;))
Jak widać, nie jest to wymagające danie, ale na szybki obiad w sam raz ;) No i łatwe odgrzania w razie czego ;))
Moja pierwsza opisana potrawa to indycze pulpeciki w sosie pomidorowym.
Wymyśliłam je tak spontanicznie, żeby zjeść coś innego niż tradycyjny sos a'la spagetti z podsmażonym mięsem mielonym. Trochę pokombinowałam ze składnikami, przyprawami i wyszło na prawdę pyszne danie ;)
Składniki:
- 500g mięsa mielonego z indyka
- 1 jajko
- 1 cebulka
- 1-2 ząbki czosnku
- 1-2 kromki czerstwego chleba żytniego (niekoniecznie, może być obojętnie jakie czerstwe pieczywo lub bułka tarta)
- Puszka pomidorów w puszce lub 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
- słodka i ostra papryka
- szczypta chilli
- Suszona natka pietruszki, suszony lubczyk
- Świeża natka pietruszki
- sól, pieprz
- oliwa z oliwek do smażenia
- łyżka mąki do zagęszczenia
Przygotowanie:
Mięso mielone wrzuciłam do miski, do tego dodałam pół cebuli pokrojonej w drobną kosteczkę i wcisnęłam ząbek czosnku, następnie namoczyłam kromkę żytniego chleba w wodzie, po czym odsączyłam ją i dodałam do mięsa, aby było bardziej "mokre". Do tego wbiłam jajko i przyprawiłam wszystko suszoną natką pietruszki i suszonym lubczykiem, solą i pieprzem (wszystko tak "na oko" ogólnie ja zawsze próbuje surowe mięso, bo swoją drogą je uwielbiam, więc dodać tak wedle uznania). Wszystko wymieszałam ręką i poformowałam z niego małe kuleczki.
W międzyczasie rozgrzałam oliwę z oliwek na patelni i obsmażyłam pulpeciki. Kiedy się już usmażyły, wyjęłam je z patelni na osobny talerz a na tej samej patelni, na której smażyły się kuleczki podsmażyłam resztę cebulki i pokrojony czosnek, kiedy się już zeszkliły wrzuciłam spowrotem pulpeciki i zalałam to wszystko szklanką wody. Kiedy woda w patelni się zagotowała, dodałam koncentrat, bo akurat tylko jego miałam w lodówce (ale można oczywiście też pomidory w puszce) i przyprawiłam szczyptą chilli, ostrej i słodkiej papryki (tu też wedle uznania), solą, pieprzem i odrobiną suszonego lubczyku (dałam i do pulpecików i do sosu, gdyż bardzo lubie jego aromat). Gdy wszystko się troszkę razem pogotowało rozpuściłam trochę mąki (na oko łyżka) w wodzie, wymieszałam i dodałam do sosu. Trzeba chwilkę poczekać, mieszając aż sos zgęstnieje. Na wierzch można posypać świeżą natkę pietruszki.
I gotowe!
Tutaj zdjęcie potrawy na patelni, bo nie zdążyłam zrobić zdjęcia na talerzu, tak szybko wylądowało w brzuchu ;)) Ale podałam sos z makaronem penne. Wyszło mi z tego 4 porcje.
Uff no to pierwsze koty za płoty ;)
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i opisałam przepis w miarę zrozumiale. ;))
Jak widać, nie jest to wymagające danie, ale na szybki obiad w sam raz ;) No i łatwe odgrzania w razie czego ;))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

