Przepis na to Brownie pochodzi od mojej największej kulinarnej idolki - Mariety Mareckiej :) Zawsze powtarzam, że jest ona dla mnie taką ikoną jak Julia Child dla Julie Powell z filmu Julie&Julia (kto oglądał, ten wie o co chodzi ;) )
Dlatego, kiedy wyszła jej książka, wiedziałam, że po prostu MUSZĘ ją mieć.
Podobnie jak bohaterka filmu i ja miałam taki pomysł, żeby zrobić każdy z przepisów Mariety i opowiedzieć o nim na blogu, aaale czyż nie byłoby to naruszenie praw autorskich? To po pierwsze a po drugie, wiem, że jednak nie zrobię wszystkich dań, bo wiem już z góry, że niektóre rzeczy na pewno by mi nie posmakowały (chyba się jeszcze taki nie urodził co by wszystko lubił i co by mu wszystko smakowało) :P Także pomysł ten nie był najlepszy.
No, ale potrawy, które w jakiś sposób chciałabym uwiecznić, bo są taaak meega jednak tu umieszczę. Takie też jest to Brownie. Od razu dodam, że przepis był nieco zmodyfikowany i modyfikować go pod siebie również można np. rodzajem użytej czekolady.
Dlatego, kiedy wyszła jej książka, wiedziałam, że po prostu MUSZĘ ją mieć.
Podobnie jak bohaterka filmu i ja miałam taki pomysł, żeby zrobić każdy z przepisów Mariety i opowiedzieć o nim na blogu, aaale czyż nie byłoby to naruszenie praw autorskich? To po pierwsze a po drugie, wiem, że jednak nie zrobię wszystkich dań, bo wiem już z góry, że niektóre rzeczy na pewno by mi nie posmakowały (chyba się jeszcze taki nie urodził co by wszystko lubił i co by mu wszystko smakowało) :P Także pomysł ten nie był najlepszy.
No, ale potrawy, które w jakiś sposób chciałabym uwiecznić, bo są taaak meega jednak tu umieszczę. Takie też jest to Brownie. Od razu dodam, że przepis był nieco zmodyfikowany i modyfikować go pod siebie również można np. rodzajem użytej czekolady.
Składniki: ( ilość składników podana jest na ciasto pieczone w blaszce o wym. 21x23cm )
- 4 duże jajka
- 250g gorzkiej czekolady ( nie musi być gorzka, jeżeli ktoś nie lubi, może być mleczna, byleby nie była nadziewana)
- 120g masła
- 1/2 szkl. cukru
- 2 łyżki mąki
- szczypta soli
Przygotowanie jest bardzo proste i szybkie. Na początek w garnuszku grzejemy wodę i ustawiamy na nim miseczkę, w której będziemy roztapiać czekoladę. Miseczka może być szklana lub blaszana. Łamiemy czekoladę do miski, dodając masło i szczyptę soli. Mieszamy. Kiedy się rozpuści, odstawiamy do ostygnięcia.
Następnie oddzielamy żółtka od białek (żółtka do jednej miski, białka do drugiej). Żółtka ubijamy z połową ilości cukru podaną w przepisie aż zrobią się jasne i nabiorą objętości. W drugiej misce ubijamy białka z pozostałą ilością cukru, przy czym trzeba pamiętać aby cukier dodawać partiami łyżka po łyżce zaczynając kiedy białka będą już dość sztywne.
W tym czasie czekolada powinna już ostygnąć, więc dodajemy ją do białek cały czas miksując. Kiedy masa się połączy, dodajemy partiami białka delikatnie mieszając łyżką.
Na koniec, dodajemy 2 łyżki mąki i delikatnie mieszamy do połączenia się składników.
Następnie oddzielamy żółtka od białek (żółtka do jednej miski, białka do drugiej). Żółtka ubijamy z połową ilości cukru podaną w przepisie aż zrobią się jasne i nabiorą objętości. W drugiej misce ubijamy białka z pozostałą ilością cukru, przy czym trzeba pamiętać aby cukier dodawać partiami łyżka po łyżce zaczynając kiedy białka będą już dość sztywne.
W tym czasie czekolada powinna już ostygnąć, więc dodajemy ją do białek cały czas miksując. Kiedy masa się połączy, dodajemy partiami białka delikatnie mieszając łyżką.
Na koniec, dodajemy 2 łyżki mąki i delikatnie mieszamy do połączenia się składników.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Przekładamy masę na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 25-30 minut.
Po upieczeniu ciacho powinno być mokre w środku - i to nie będzie oznaka zakalca :D
Moje ciasto wyszło takie :
Ciacho prawie rozeszło się w jeden dzień, choć zostały 2 kawałki. Więc na drugi dzień nie wiedząc jak je podzielić wymyśliłam fajny deser z niego... ale o tym opowiem już innym razem :))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz