niedziela, 13 marca 2016

3. Powracam! I to z obiadem - szynka w sosie własnym, kaszą pęczak i kiszonym ogórkiem :)

Tak pomyślałam... czemu by nie spróbować jeszcze raz...? W telefonie mnóstwo zdjęć moich potraw i chyba muszę je tu upublicznić, jak nie dla innych to dla siebie. Taka moja wirtualna, mini - własna książka kucharska :)

Zaczynam więc od mojego dzisiejszego niedzielnego obiadu :)

Do jego przygotowania użyłam: (jest to porcja dla 2 osób, lecz mięsa i sosu zostaje jeszcze dla jednej osoby :P)
Do sosu:
- 50 dag  szynki wieprzowej
- 3/4 łyżki mąki (do obtoczenia mięsa i ewentualnego zagęszczenia sosu)
- pieprz
- olej rzepakowy (do smażenia)
- 1 duża cebula
- 1 marchewka
- 1,5 szklanki wody lub dowolnego bulionu
- ziele angielskie
- liść laurowy
- ząbek czosnku
- sól
Dodatki:
- woreczek kaszy pęczak
- kiszone ogórki :)

Przyznam szczerze, że wcześniej moje sosy nie zawsze wychodziły a jeśli już, to wszystkie były "na jedno kopyto", ale idąc drogą prób i błędów, smakowania, podpatrywania innych i czytania książek kucharskich powoli zaczęłam się wprawiać :) I zaczęły wychodzić pyszne, tak jak i ten - w końcu!
Danie to, można robić tak jak ja z szynki, ale też z łopatki, karkówki czy polędwiczki - tu pełna dowolność. Pierwszym krokiem jest pokrojenie mięsa w plastry ok.1 cm i delikatne rozbicie je tłuczkiem. Kiedy już to zrobiłam, obtoczyłam je w mące i smażyłam z oby stron na rozgrzanym oleju, do zrumienienia. W międzyczasie obrałam sobie cebulę i marchewkę. Cebulkę pokroiłam w kostkę a marchewkę starkowałam na grubych oczkach.
Kiedy mięsko mi się już usmażyło przełożyłam je do garnka, a na tej samej patelni z tłuszczem przesmażyłam cebulkę i marchewkę, które po około 5 minutach dodałam do garnka z mięsem. Patelnię odstawiłam już do umycia a garnek z mięsem, cebulą i marchewką wstawiłam na ogień, dolewając do środka 1,5 szklanki wody (no i tu właśnie można sobie użyć też dowolnego bulionu). Doprawiłam wszystko zielem angielskim, liściem laurowym, pokrojonym z grube plasterki czosnkiem i pieprzem. Wszystko przykryłam i dusiłam na wolnym ogniu aż mięso stało się miękkie a sos troszkę zgęstniał.

Pod koniec gotowania mięsa, wstawiłam sobie wodę na kaszę. Kiedy zagotowała, dałam 0,5 łyżki soli i wrzuciłam woreczek kaszy. Gotowałam pod przykryciem na wolnym ogniu 30 minut.

Wracając do sosu... Mięsko już miękkie, więc to wszystko trzeba posolić (nie robiłam tego wcześniej, żeby mięso nie było twarde) i zagęścić ( Ogólnie sos ten nie jest aż tak rzadki, poprzez to duszenie trochę się redukuje, ale jak dla mnie musi być gęstszy). Do kubka dałam łyżkę mąki, trochę wody, wymieszałam i dodałam do sosu, mieszając. Powinien zgęstnieć :)

I to tyle, odcedzam kaszę, kiedy napęcznieje, daje na talerze, polewam sosem, dokładam mięsko i kiszonego ogórka i voila! Smacznego :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz