niedziela, 10 lipca 2016

33. Skrzydełka w marynacie sojowo-miodowej.

Ostatnio było tu baardzo słodko. To teraz dla odmiany danie obiadowe :) I nie tylko. Bo te skrzydełka można podać jako obiad i jako danie na jakiejś imprezie. U mnie doskonale sprawdziły się na sylwestra. Goście się zajadali aż zabrakło, nie wiedziałam, że będą miały takie wzięcie :P


Jako danie obiadowe, smakuje doskonale podane zarówno w ten sposób - z ziemniakami i buraczkami, jak i z ryżem i inną surówką (mi np. zdarzyło się podać w ryżem i surówką z pora, marchewki i majonezu.)

Minusem tego dania jest to, że marynata przywiera do patelni i trochę ciężko ją później domyć, ale ja znalazłam na to sposób, o którym napiszę w sposobie przygotowania :) 

Składniki:
  • 800 g skrzydełek z kurczaka
  • sól
  • pieprz
  • ostra papryka (łyżka)
  • szczypta chilli
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki miodu
  • łyżeczka oleju rzepakowego
  • ząbek czosnku
  • olej do smażenia
Skrzydełka myjemy, przekładamy do miski. Solimy, posypujemy pieprzem, ostrą papryką i chilli. Dolewamy sos sojowy, miód i olej rzepakowy. Obieramy czosnek i przeciskamy go przez praskę dodając do mięsa. Mieszamy, wcieramy w mięso.
Tak zamarynowane skrzydełka najlepiej zostawić na całą noc w lodówce, jednak gdy nie macie czasu to trudno - będą mniej przesiąknięte marynatą, lecz również dobre. 
I teraz jeśli chodzi o smażenie, to aby mięso nie przywarło do patelni, ja wykładam ją papierem do pieczenia i układam skrzydełka. Obsmażam z dwóch stron na rumiano i zalewam wodą. Przykrywam i na średnim ogniu duszę do miękkości. Kiedy woda wyparuje, obsmażam jeszcze chwilkę.
Mięso będzie miało ciemny kolor, właśnie taki jak na zdjęciu :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz