O jej wspaniałych możliwościach mówi się duużo. Kasza ta pochodzi z prosa, nie zawiera więc glutenu, na którego unikanie jest teraz moda, jest lekkostrawna, ma dużo białka, witamin z grupy B, a to, co mnie w niej urzekło to jej działanie przeciwwirusowe, wskazana jest w przeziębieniach, podnosi odporność :)
Same zalety :)
Wadą jest tylko to, że przyrządzona w nieodpowiedni sposób może być gorzkawa, choć przyznam szczerze, że mi się to jeszcze nie zdarzyło.
Sekretem jej przygotowania, żeby miała dobry smak i sypką konsystencję jest przepłukanie "surowej" kaszy wodą na sitku, aż woda ściekająca z sitka będzie przeźroczysta.
Pasuje zarówno do słodkich dań jak i słonych, w dzisiejszym poście przedstawię ją na słodko, bo tak lubię najbardziej i takie śniadania lubię najbardziej :) Aaa i jeszcze jedno.. Moje dzisiejsze dania z kaszy jaglanej, śmiało mogą posłużyć także za zdrowe desery :)
Pierwszym daniem z kaszy jaglanej, które przedstawię, jest najbardziej podstawowa jej wersja: Kasza jaglana z owocami.
Składniki: (dla 1 osoby)
- 1/3 kubka surowej kaszy jaglanej
- 2/3 kubka wody lub mleka (w zależności w czym chcecie ją ugotować)
- 1-2 łyżki miodu (w zależności jaką słodkość chcemy uzyskać)
- ulubione owoce, u mnie: banan, czerwony grejfrut, zielone winogrono
Tak jak wspominałam powyżej, zacząć od przepłukania kaszy jaglanej na sitku zimną wodą, przełożyć do garnka i zalać 2/3 kubka wody lub mleka. Gotować na wolnym ogniu, pod przykryciem 15 minut, nie mieszając. W tym momencie można dodać miodu do gotującej się kaszy, ale można też polać nim kaszę bezpośrednio przed podaniem. W czasie, kiedy kasza się gotuje pokroić dowolnie ulubione owoce, jakie chcemy do niej dodać.
Kiedy kasza wchłonie wodę, napęcznieje, przesypać do miseczki, talerzyka, dodać owoce, miód i gotowe :)
Z uwagi na to, że to śniadanie i nie zawsze mamy czas na to, żeby bawić się w gotowanie rano, to z powodzeniem możemy ugotować sobie kaszę dzień wcześniej i rano odgrzać w mikrofali bądź przelać wrzątkiem i później dodać ulubione składniki :)
Jeśli chodzi o te danie, to zamiast miodu możemy użyć np. syropu klonowego, uzyskamy bardziej orzechowy posmak :) Lub jeżeli nie mamy ani tego, ani tego, to ewentualnie może być cukier, choć wiemy, że nie jest on najzdrowszy no i trzeba go wtedy dodać już w momencie gotowania kaszy.
Danie nr 2 to czekoladowy budyń z kaszy jaglanej.
Do tego dania z powodzeniem można ugotować sobie kaszę dzień wcześniej. No i jest to danie mleczne, więc dla osób, które nie mają problemu z tolerancją laktozy, szczególnie rano :P Zaznaczę jeszcze, że do jego przygotowania potrzebny będzie dobry blender lub malakser.
Składniki:
- 4 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
- 7 łyżek mleka
- 1-2 łyżki miodu lub syropu klonowego (co macie i co bardziej lubicie, w ostateczności może być też cukier)
- 2 łyżeczki kakao
- wiórki kokosowe lub płatki migdałowe do posypania
Jeżeli będziemy gotować rano kaszę, to tak samo jak w poprzednim przepisie :)
Jeśli mamy już ugotowaną kaszę, to przekładamy ją do malaksera lub pojemnika, w którym będziemy blendować, dodajemy podgrzane mleko, kakao i miód. Blendujemy na gładką masę. Przekładamy do miseczki, posypujemy wiórkami lub migdałami i gotowe :)
I danie nr 3, chyba najsmaczniejsze z tych trzech, mimo, że wszystkie są pycha. Ale to mój faworyt, zarówno jeśli chodzi o walory wizualne jak i smakowe : Kokosowa jaglanka z jabłkami.
Ta jaglanka smakuje jak kokosanki, możecie mi wierzyć :) Podkreślę znów, że jest to danie na bazie mleka, więc dla osób nie mających problemów z tolerancją laktozy, no chyba, ze mleko krowie zastąpicie mlekiem kokosowym, wtedy będzie jeszcze bardziej "kokosankowe" :D No i w tym daniu akurat raczej nie można użyć kaszy ugotowanej dzień wcześniej, chyba, że całe to danie przygotujemy dzień wcześniej i przechowamy w lodówce przez noc, bo zimne smakuje tak samo dobrze jak ciepłe.
Składniki:
- 3 łyżki surowej kaszy jaglanej
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- 0,5 szkl. wody
- 0,5 szkl. mleka
- łyżka miodu
- 1 jabłko
- szczypta cynamonu
Do garnka wlewamy wodę, mleko i miód, zagotowujemy. Kiedy się zagotuje, wsypujemy kaszę i wiórki. Gotujemy do czasu, aż kasza wchłonie cały płyn. Pod koniec gotowania, mieszamy, aby nie przypalić dna.
Jabłko obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach.
W naczyniu układamy warstwami: kasza, jabłko, kasza, jabłko. Dobrze, jeśli to jabłko będzie wierzchnią, ostatnią warstwą, wtedy posypujemy je cynamonem.
Pyyycha :) Chyba sobie jutro zgotuje takie śniadanko, bo aż mi ślinka pociekła jak pisałam ten przepis mmm :D
No i to na tyle jeśli chodzi o kasze jaglaną. Od siebie mogę dodać, że polecam nawet tym, którzy za kaszami nie przepadają. Dodatki zmieniają ich smak, tak, że nie czujemy, że jemy kaszę :))
A co do śniadań to oczywiście ciąg dalszy jeszcze nastąpi... Za jakiś czas :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz