W czasach, gdy jeszcze nie miałam piekarnika, z braku innej możliwości, dość często udka przygotowywałam właśnie w ten sposób - na patelni. W brew pozorom, wcale nie było to takie tłuste danie, bo obsmażone - a to poprzez duszenie go na patelni w wodzie. No ale to za chwilkę.
To znów nieco zimowa wersja z ziemniakami i buraczkami :) Jeśli chodzi o te dwa dodatki, instrukcję ich przygotowania możecie znaleźć w poprzednim przepisie (czyli dokładnie tutaj).
W przygotowaniu mięska bardzo ważna jest marynata. Najlepiej oczywiście, jeżeli udka zamarynujecie już dzień wcześniej i potrzymacie całą noc w lodówce. Ale jeśli nie, to wystarczy chwilka przed smażeniem - też wyjdą dobre.
Składniki: (na 2 osoby)
- 2 całe udka lub ćwiartki z kurczaka
- sól
- pieprz
- łyżeczka ostrej papryki
- łyżeczka słodkiej papryki
- szczypta mielonego chilli
- przyprawa do kurczaka (najlepiej z Prymat lub Kamis - nie zawierają sztucznych polepszaczy, ani żadnej chemii, lecz samą mieszankę przypraw no i sól, która zazwyczaj jest na pierwszym miejscu, wtedy solę mięso sama mniej lub wcale w zależności ile tej przyprawy sypię)
- olej rzepakowy
W przygotowaniach, zgodnie z tym co napisałam powyżej, ominę instrukcję gotowania ziemniaków czy robienia buraczków. Zajmę się tylko mięskiem.
Udka myjemy, oczyszczamy ze zbędnej skóry i tłuszczu (teoretycznie nie musicie oczyszczać, jednak ja zawsze to robię, gdyż trochę brzydzi mnie ta skóra i "nawisy" z łoju, szczególnie przy ćwiartkach, ale to też nie oznacza, że odcinam całą skórę z udek, tą na wierzchu, przykrywającą mięsko zostawiam, odcinam tylko tą co zwisa, nadwisa itd.). Następnie przekładamy do miski, posypujemy wszystkimi wymienionymi wyżej przyprawami, dodajemy troszkę oleju, żeby wetrzeć przyprawy w mięso i mieszamy (najlepiej ręką) tak, aby pokryć całe udka marynatą. Odstawiamy do zamarynowania ( może być na całą noc, na godzinkę, a jeżeli nie mamy czasu, to pomijamy ten krok).
Następnie rozgrzewamy trochę oleju na patelni i kładziemy na niej udka. Podsmażamy do momentu wyraźnego zrumienienia skórki (uwaga! może pryskać olej - tego nie znoszę najbardziej). Kiedy z obu stron mięso będzie zrumienione, wlewamy na patelnię zwykłą wodę - tyle, aby przykryła mięso. Zmniejszamy ogień na średni, przykrywamy pokrywką (lub gdy ktoś nie ma to folią aluminiową, bardziej błyszczącą stroną do patelni) i dusimy około 50 minut - godziny. Jeżeli woda wyparuje wcześniej, to dolewamy :) Pod koniec pieczenia, powinien utworzyć się kleisty "sos", wtedy też udka się jeszcze trochę podsmażą i skórka będzie chrupiąca :)
I to tyle :) Życzę smacznego :) Temat udek jeszcze mam w zanadrzu, więc powróci :) Z tym, że w innym wydaniu :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz