U mnie, deser ten nazywali "Ptasie mleczko", na grupach kulinarnych mówią na niego "Galaretkowiec" (to chyba nabardziej trafna nazwa), a moja koleżanka nazywa go "Salcesonem" (to już bym w ogóle nie pomyślała). Stąd w tytule 3 nazwy po ukośnikach :) Ale koniec końców nieważne przecież jak ono się nazywa, ale jak smakuje :)
Ja póki co robiłam go tylko raz. Smakował bardzo dobrze i nie jest trudny w przygotowaniu a ponadto potrzebujemy do niego bardzo niewielu składników.
Przepisy na galaretkowiec, z którymi możemy się spotkać są różne, z bazą pod postacią mleka, serków homogenizowanych, śmietany lub kilku tych składników. Ja robiłam akurat ze śmietaną 18% i mlekiem. No i różne też mogą być galaretki, to już wedle uznania. U mnie było to tak (składniki na małą tortownicę o średnicy 19cm):
Składniki:
- 2 galaretki ( dobrze, żeby były w różnych kolorach, ja miałam poziomkową i agrestową)
- 1 duża śmietana 18%
- 1 szkl. mleka
- 3 łyżki żelatyny
- 5 łyżek cukru
I przygotowanie:
Oczywiście najlepiej zacząć dużo wcześniej od przygotowania galaretek, każdą galaretkę w osobnej misce, pamiętając o tym, by rozpuścić ją w mniejszej ilości wody niż podane to jest na opakowaniu. Odstawiamy do lodówki do zastygnięcia. - galaretki tak na dobrą sprawę można sobie przygotować już dzień wcześniej.
Po tym czasie, podgrzewamy mleko i rozpuszczamy w nim żelatynę. Odstawiamy do ostygnięcia.
Śmietanę przekładamy do miski i chwilkę ubijamy ją z cukrem.
Galaretki kroimy w misce na małe kwadraty.
Kiedy mleko z żelatyną przestygnie, dodajemy je do ubitej śmietany z cukrem. Mieszamy, dodajemy pokrojone galaretki i znów delikatnie mieszamy.
Foremkę wykładamy sobie papierem do pieczenia lub folią spożywczą (ja wybrałam do drugie, lepiej mi się później wyciągało) i przelewamy masę. Zamiast tortowniczki możecie użyć też keksówki. Ja akurat jej nie miałam.
Odstawiamy sobie do lodówki do stężenia. Najlepiej jest zostawić w lodówce na całą noc, ale myślę, że Ci co nie mogą się doczekać, to śmiało mogą spróbować ukroić sobie tak po 5-6 godzinach :)
U mnie "ciasto" wyszło o tak :
Jak widać, kroiłam je jak torta :))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz