niedziela, 8 maja 2016

8. Zupy cz.1 - Rosół, Pieczarkowa, Jarzynowa, Szczawiowa

Ten post nie będzie należał do najkrótszych, to będzie takie 4 w 1 :)
Ze względu na to że i tak mam ogromne zaległości, postanowiłam, że zupy, które mam "udokumentowane" do tej pory zawrę w jednej notce.
Z resztą i tak podstawa każdej zupy jest u mnie taka sama (bulion-rosołek), więc pisanie przy każdym przepisie tego samego było by bez sensu.
Ale dodałam, że jest to część 1, bo z pewnością temat ten jeszcze powróci, kiedy ugotuje i obfotografuję inne :) 

Zupy... To dość obszerny temat, jedni je lubią, inni nie bardzo. Dla niektórych jest to tylko woda, pierwsze danie, niepełen obiad a dla innych syty, pełnowartościowy posiłek. Jeśli chodzi o mnie, to kiedy byłam młodsza, nie bardzo je lubiłam, nie syciły mnie, zdecydowanie na obiad wolałam jakieś treściwsze drugie danie :P Ale kiedy poszłam "na swoje" to mi się jakoś odmieniło. Może znudziły mnie już tylko i wyłącznie "twarde" drugie dania? Nie wiem, ale na tą chwilę bardzo lubię i często bardzo mam ochotę i wystarczą mi jako obiad. Niestety, nie robię ich często, bo u mnie w domu jem je tylko ja, narzeczony nie lubi i należy do tej pierwszej grupy osób opisywanych na początku tego akapitu :P A szkoda. 

Innym wątkiem tego tematu jest sama umiejętność ich gotowania. Wiele osób przyznaje się do tego, że nie potrafi ich gotować lub że jest to bardzo trudne - nic bardziej mylnego! Trzeba zapamiętać tylko kilka najważniejszych zasad: 
1. Odszumowanie mięsa!
2. Powoooolne gotowanie na wolnym ogniu! 
3. Odpowiednia kolejność "wkładania" tam składników (mięso, warzywa, dodatki, przyprawy).
I w sumie tyle. Wystarczy to zapamiętać a reszta już musi się udać.

No dobrze, podstawą każdej zupy u mnie jest rosół, inaczej mówiąc bulion. Najczęściej gotowany u mnie na szpondrach wołowych, szyi lub skrzydle z indyka. Osobiście z innego rodzaju mięsa nie przepadam, no chyba że z kaczki lub prawdziwej kury - ale to już nie są tanie rzeczy :D . 
Muszę przyznać, że nie gotowałam jeszcze żadnej zupy na wędzonce. Nie przepadam za takimi. Nie lubię też z kości wieprzowych. Moja babcia zawsze gotowała, ja sama raz, ale nie podeszło mi :) 

Do przygotowania mojego ROSOŁU potrzebujemy:
  • 2 małe szpondry wołowe
  • szyja lub skrzydło z indyka
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • 2 marchewki
  • duży korzeń pietruszki
  • kawałek selera korzeniowego
  • cebula
  • kawałek pora
  • sól
  • pieprz
  • natka pietruszki (opcjonalnie)
  • lubczyk  (opcjonalnie)
No i na koniec oczywiście ulubiony dodatek - myślę, że u większości makaron :D 

Gotowanie rosołu rozpoczynamy od zalania mięsa zimną! wodą i powolnym zagotowaniu na średnim ogniu. Zalanie mięsa zimną woda sprawi, że wywar będzie bardziej esencjonalny, nabierze więcej smaku. Kiedy pojawi się szum, wyciągamy go łyżką zwykła lub cedzakową. Wyławiamy do czasu, aż przestaną pojawiać się szumowiny. 
Po tym kroku zmniejszamy ogień do małego, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie i gotujemy ok. godzinę. Gotowanie na wolnym ogniu powoduje, że rosół będzie klarowny :)
Po godzinie dodajemy obrane warzywa (tj. marchewki, korzeń pietruszki, seler, por, przypaloną cebulę). Cebulę kiedyś przypalano na typowych kuchniach... a dziś... hm.. można albo palnikiem w przypadku kuchni gazowej albo tak jak w moim przypadku na płycie elektrycznej (fakt, brudzi się, ale coś za coś). Mięso z warzywami gotujemy na wooolnym ogniu około 2-3 godziny. W trakcie tego gotowania można dodać opcjonalnie zieleninę, czyli natkę pietruszki, selera lub lubczyk (uwieeelbiam lubczyk :) ). Na koniec gotowania rosołu przyprawiamy solą i pieprzem. Robimy to na koniec, ponieważ sól sprawia, że mięso gotuje się dłużej. 
I właściwie to wszystko. Mamy zarówno pyszny rosołek (z makaronem) jak i bazę do przygotowania kolejnych zup :) 



Ja na bazie takiego bulionu-rosołku zrobiłam pozostałe zupki i tak:

do przygotowania PIECZARKOWEJ potrzebujemy:
  • bazy (rosołek-bulion) - przepis powyżej
  • 1 dużej cebuli
  • 200g pieczarek (można więcej w zależności od ilości zupy)
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • łyżeczka mąki
  • olej do smażenia
Zaczynamy od przesmażenia na patelni cebuli pokrojonej w kostkę z pieczarkami. Cebulę i pieczarki można na patelni posolić i popieprzyć, szybciej zmiękną i będą miały lepszy smak :) Kiedy już to zrobimy, dodajemy całą zawartość patelni do garnka z rosołkiem-bulionem. Zagotowujemy. Śmietanę mieszamy z mąką, wlewając do niej po łyżce zupy, żeby się zahartowała i nie zważyła. Kiedy wymieszamy, wlewamy do zupy, zabielając ją :) jeszcze chwilkę gotujemy i gotowe :) Pieczarkową można jeść z ryżem, makaronem, kluseczkami lub ziemniakami - ale te ostatnie trzeba dodać do zupy dużo wcześniej, jeszcze zanim zaczniemy smażyć pieczarki. 

A do przygotowania zupki JARZYNOWEJ potrzebujemy:
  • Rosołek - bulion
  • Mieszanka mrożonych warzyw lub ulubione warzywa (np. kalafior, brukselka, fasolka, groszek itp.)
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • łyżeczka mąki
Kiedy mamy zamysł na jarzynową mieszankę warzywną lub inne warzywa, które chcemy, powinniśmy dodać już w trakcie gotowania bazy. Ale jeżeli nie, to nic się nie stanie jeżeli dodamy je później. Ważne, żeby ugotować je do miękkości.
Zupę tą można jeść z ziemniakami, ryżem lub kluseczkami (zacierkami). Ziemniaki, wiadomo - dodajemy równocześnie z innymi warzywami.
Jeśli chodzi o śmietanę i zabielanie zupy, to nie jest to warunek konieczny. Jeżeli lubicie, to tak jak w przypadku pieczarkowej - śmietanę mieszamy z mąką i 2-3 łyżkami zupy, żeby ją zahartować i wlewamy tą mieszankę do zupy. Jeżeli chcecie wersję "light", to śmietanę można zastąpić jogurtem naturalnym lub greckim. A i sam wywar można ugotować z piersi kurczaka lub indyka zamiast ze szpondrów i szyjek. 


I ostatnia zupa - typowo letnia, przynajmniej dla mnie to smak lata - SZCZAWIOWA :)

Składniki to:
  • Bulion
  • Ziemniaki - 2-3 duże
  • Spora garść świeżego szczawiu
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • łyżeczka mąki
  • 3-4 jajka - w zależności ile osób będzie jadło zupę :)
Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę i wrzucamy do bulionu. Gotujemy ok. 20 minut.
Szczaw myjemy, drobno kroimy i wrzucamy do zupy. Gotujemy aż zmięknie. 
Śmietanę mieszamy z mąką i paroma łyżkami zupy ( jak wyżej i dodajemy do zupy). 
A na koniec, robimy wir w zupie i wbijamy jajka tak, aby były ugotowane jak w koszulkach. - U mnie w domu tylko tak się robiło z jajkami. W innych przepisach można też po prostu jajka ugotować osobno, obrać i pokroić na talerz i zalać zupą. Ja jednak wolę w koszulce w zupie :) 
No i w sumie to tyle. Moja szczawiowa wyglądała tak:

Uff temat wyczerpałam póki co :) 
A ciąg dalszy nastąpi.... 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz