czwartek, 30 czerwca 2016

29. Dżem truskawkowy, taki jak u babci

Obiecałam, więc jest. Dżemik truskawkowy. Specjalnie podkreśliłam, że taki jak u babci, bo bez dodatku ulepszaczy, żelfixów i innych zagęszczaczy. Jakoś one do mnie nie przemawiają, wolę już poświęcić trochę więcej czasu i zrobić normalny dżemik niż dawać do niego jakieś dziwactwa. Z resztą.... nic nie równa się ze smakiem takiego właśnie dżemu.
Słoiczki z odzysku, ale właśnie takie chciałam, ze względu na to, żebym mogła je później zagotować, a garnki mam małe :P 

Dżem robiłam w tym roku pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Z 4 kg truskawek wyszły mi takie 4 słoiczki. 

Składniki:
  • 4 kg truskawek
  • 4 łyżki cukru
Truskawki myjemy i szypułkujemy. Wrzucamy do garnka. Nastawiamy na średni ogień (bez dodatku cukru ani wody). Po chwili powinniśmy zauważyć, jak garnek wypełnia się sokiem z truskawek. Zmniejszamy gaz do minimum i gotujemy około 4 godzin aż woda wyparuje i zrobi się konsystencja dżemu. 
Pod koniec gotowania dodajemy cukier do smaku. Jak kto woli. U mnie było około 4 łyżek. Ważne, żeby cukier dodać pod koniec, ponieważ wtedy nie będzie się przypalał garnek. :) 

Słoiczki wyparzamy, przekładamy do nich dżem, zakręcamy. Większy garnek wykładamy ściereczką, wkładamy słoiczki z dżemem i zalewamy wodą do 3/4 ich wysokości. Gotujemy około 15-20 minut. Wyłączamy, wyciągamy słoiczki i kładziemy je do góry dnem do ostygnięcia. 
Kiedy ostygną wieczka powinny być wklęsłe, lub zrobić się wklęsłe, kiedy je naciśniemy. 




środa, 29 czerwca 2016

28. Truskawkowe napoje - koktajl i kompot.

Zaległości wciąż zostawiam w tyle, a tymczasem kończy się sezon na truskawki. :(
 Byłam baaaardzo niepocieszona, że na ryneczku mój ulubiony Pan dostawca ma już resztki. Szkoda.
W tym roku robiłam dużo dań z truskawek, ale jeszcze się nimi nie nasyciłam. Szybko jakoś to zleciało.
Na szczęście część zdążyłam zamknąć sobie w słoiczkach w postaci dżemu (na dżemik też będzie przepis, w kolejnych wpisach), a część zamroziłam. Starałam się z nich wycisnąć jak najwięcej. Dlatego przygotowywałam je w różnej postaci. Dzisiaj przedstawię Wam koktajl i kompot.
Koktajl to chyba najprostsza rzecz, jaką można poczynić z truskawek. Wystarczy blender, truskawki, miodek lub cukier i mleko. Robi się też szybcikiem. Składniki można sobie modyfikować pod siebie. Oto moje:
  • Szklanka truskawek
  • łyżka miodu (można zamiast miodu cukier lub syrop np. klonowy)
  • mleko (i zamiast mleka można użyć: maślanki, kefiru, jogurtu naturalnego)
Truskawki umyć, odszypułkować, wrzucić do naczynia (miski, naczynia od blendera), dodać miód lub cukier i zblendować. Dolać mleka lub innego ulubionego nabiału. Pomieszać, przelać do szklanki i gotowe :) 

Drugi napój to oczywiście kompot. Kto by go nie lubił? Pamiętam jak wszelkie kompoty robiła moja babcia, w słoikach, na zimę. Ja jeszcze sama w ten sposób nie próbowałam. Tylko tak "na świeżo" w garnku. 
Składniki:
  • Truskawki - ilość zależy od pojemności garnka i od tego, ile chcemy zrobić kompotu
  • Woda
  • cukier
Truskawki dokładnie umyć, odszypułkować. Zalać zimną wodą (najlepiej, żeby była zimna, bo wtedy podczas gotowania truskawki oddadzą najwięcej smaku). Wstawić na średni ogień, gotować około godziny, półtora. Pod koniec gotowania dosłodzić cukrem, jak kto lubi, no i jego ilość również zależy od tego, ile kompotu nam wyszło. Ja dawałam z tego co pamiętam około 4-5 łyżek. Pogotować jeszcze chwilę i gotowe. Kiedy wystygnie, można podawać z miętą i lodem. Pycha :)

Tak jak pisałam powyżej, choć truskawkowy zawrót głowy mija, to u mnie na blogu, dopiero się zacznie :) Bo w zanadrzu mam jeszcze trochę przepisów :) 




niedziela, 26 czerwca 2016

27. Leniwe

Już po mojej uczelnianej batalii. Jestem z zawodu pedagogiem. I nie mogę w to uwierzyć. Teraz będę miałą znów więcej czasu, by nadrabiać moje zaległości.
Dzisiejsze danie - leniwe, podawane na wiele sposobów, na słodko lub na słono. Ja wolę wersję słodką, dlatego nie wiem pod jaką kategorię je wciągnąć - obiad? kolacja? deser? Pomyślę.
Wersja na zdjęciu jest ze śmietaną, cukrem i cynamonem. Mówiłam już, że uwielbiam takie połączenie? Szczególnie z daniami ziemniaczano-mącznymi, jak np. te leniwe lub knedle... Mmmm :) 

Mój przepis pochodzi z książki Mariety. Tam, jak i w innych miejscach podane jest, że leniwe je się także z bułką tartą. Nie próbowałam jeszcze, ale jakoś to do mnie nie przemawia. Wolę tak. 

Składniki:
  • Kostka lub opakowanie białego twarogu 
  • 3 jajka
  • 3 łyżki miękkiego masła
  • 150g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 3 łyżki cukru
Sos:
  • śmietana 18%
  • łyżka cukru
  • cynamon
Oddzielamy żółtka od białek. Mikserem ucieramy masło z żółtkami i szczyptą soli. Dodajemy partiami twaróg. Ucieramy mikserem. W drugiej misce ubijamy pianę z białek. Dodajemy ją partiami do wcześniej przygotowanej masy. Na koniec dodajemy mąkę i ugniatamy ciasto. 
Dzielimy na porcje, formujemy wałeczek i kroimy w takie kopytka. Ciasto będzie bardzo kleiste i delikatne, wówczas podsypujemy je mąką, żeby nie zostawało nam na stolnicy. 
Zagotowujemy wodę, do wrzątku wrzucamy kluski i gotujemy około 3 minut. 

Robimy sos ze śmietany. Mieszamy śmietanę z cukrem. Polewamy kluski, posypujemy cynamonem i smacznego :) 

Takie to proste i smaczne. Więc co? Chyba możemy uznać, że to obiad :P 


wtorek, 21 czerwca 2016

26. Polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym

To moje popisowe danie, uwielbiane przez domowników :) Ja w ogóle uwielbiam jeść grzyby, dodawać do zupy, do sosów, jako dodatek :) Zbierać już niekoniecznie, ale rodzina lubi... a ja korzystam.


Na dobrą sprawę danie to można przygotować z innego mięsa niż polędwiczki, może być to łopatka, szynka lub karkówka, ale jednak do tego sosu najbardziej pasują polędwiczki i ich delikatność. 

Składniki:
  • średniej wielkości  polędwiczka wieprzowa
  • garść suszonych grzybów
  • szklanka wody
  • sól, pieprz
  • cebula
  • 4 łyżki mąki
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • olej do smażenia
  • ziemniaki
Zaczynamy od namoczenia grzybów w wodzie i zagotowaniu ich. Kiedy zmiękną, wyłączamy gaz i odstawiamy. 
Polędwiczkę czyścimy z błon i kroimy w plastry. Rozbijamy lekko ręką, robiąc pewnego rodzaju bitki. Solimy i posypujemy pieprzem z obu stron. Obtaczamy w mące i obsmażamy z obu stron na rozgrzanej patelni. Kiedy sie zetną i zarumienią, przekładamy do garnka.
Cebulkę obieramy i kroimy w kostkę, grzyby wyciągamy z wody, w której się gotowały (ale nie wylewamy jej pod żadnym pozorem!!!) i kroimy w drobne kawałki. Cebulkę i grzyby przesmażamy na patelni, na której wcześniej smażyło się mięso, aż cebulka zeszkli się . 
Przekładamy grzyby i cebulę do garnka z mięsem. Zalewamy wodą i wywarem z grzybów i dusimy na średnim ogniu pod przykryciem aż polędwiczka będzie miękka. 
W międzyczasie gotujemy kartofle. 
Kiedy polędwiczka zmięknie, zagęszczamy sos: do miseczki/kubka wlewamy śmietanę, dodajemy łyżkę mąki, mieszamy. Hartujemy łyżką sosu i wlewamy do garnka. Gotujemy chwilkę, żeby się zredukowało. Doprawiamy solą i pieprzem. 

Wcale nie takie trudne :)
Podać to danie można nie tylko z ziemniakami, ale też z makaronem, ryżem lub dowolną kaszą, ze wszystkim będzie pyszne :) 

czwartek, 16 czerwca 2016

25. Ryż z jabłkami z patelni

To danie robiła mi mama, pamiętam ten zapach i smak do dziś... Mmmm... Obecnie kiedy próbowałam znaleźć przepis na ryż z jabłkami, znajdowałam wersje tylko z piekarnika. A wtedy go jeszcze nie miałam, więc w grę wchodziło tylko danie z patelni. Ale pokombinowałam i jakoś się udało.

Do przygotowania potrzebujemy:
  • 2 paczuszki ryżu (200g)
  • 3 duże jabłka
  • łyżeczka cynamonu
  • pół szklanki śmietany lub jogurtu naturalnego
  • łyżka cukru
Ryż gotujemy wg przepisu na opakowaniu - 15 minut w gorącej wodzie. Jabłka obieramy i tarkujemy na grubych oczkach.
Kiedy ryż się ugotuje, na patelni rozpuszczamy trochę masła i dajemy cienką warstwę ryżu, na to starkowane jabłka. Posypujemy odrobiną cynamonu i cukru. Na to dajemy kolejną warstwę ryżu. Jeżeli zostało wam jeszcze jabłek i ryżu możecie zrobić kolejne warstwy. 
Zmniejszamy ogień, przykrywamy i smażymy aż jabłka zrobią się miękkie.
W międzyczasie robimy sobie słodki sos - śmietanę lub jogurt mieszamy z cukrem. 
Kiedy danie będzie gotowe, polewamy sosem, posypujemy cynamonem i gotowe :) 




środa, 15 czerwca 2016

24. Pomysł na.... śniadanie, cz.3 - owsianka w dwóch odsłonach.

I powracam znów z tematem śniadań :)
Dziś o owsiankach. Bardzo zdrowe śniadanie i choć jadłam ich już baardzo dużo i w bardzo różnych odsłonach, to dziś przedstawię jej dwie wersje, które mam udokumentowane :)
Tak naprawdę dodatki do owsianki można dobrać sobie dowolnie. Pisząc dodatki, mam na myśli owoce - świeże, mrożone lub suszone, bakalie, orzechy. Co kto lubi i w zależności od pory roku :)
Tutaj wersja klasyczna, jeśli chodzi o dodatki to wersja zimowa, z okresu, kiedy był sezon na mandarynki :) 
Najważniejsza w owsiance jest podstawa, czyli płatki owsiane i mleko lub woda. Zależy od upodobań.
Ja robię zawsze na mleku, po prostu jest smaczniejsza.
Jeśli chodzi o owsiankę, to można zrobić ją gęstą - kleistą bądź rzadką - przypominającą zupę mleczną. Ja wolę tą pierwszą :)

Składniki, aby taką zrobić:

  • szklanka mleka
  • 6 łyżek płatków owsianych
  • łyżeczka miodu (jeśli ktoś lubi słodką, tak jak ja :) )
Zagotowujemy mleko, dodajemy płatki owsiane, miód i gotujemy na wolnym ogniu aż płatki napęcznieją i wchłoną mleko. Przekładamy do miseczki i dodajemy ulubione dodatki :) 

Ja czasami, razem z płatkami owsianymi, dodaje do mleka łyżkę wiórek kokosowych i rodzynki, bo lubię takie napęczniałe :) 

Druga wersja mojej owsianki to kakaowa owsianka z musem truskawkowym.

Podstawa tej owsianki jest taka sama jak powyżej - mleko, płatki, miód, tylko do gotowej owsianki dodaję jeszcze łyżeczkę kakao. 
Do tego blenduje truskawki z łyżeczką miodu.Truskawki mogą być świeże (teraz, kiedy jest sezon, jak najbardziej wskazane) lub mrożone :) Na gotową, przełożoną do miski owsiankę dodaje mus truskawkowy, posypuję wiórkami kokosowymi i gotowe :)

Owsianki szczerze polecam, są bardzo zdrowe i bardzo syte :) Polecam także eksperymentować z dodatkami, wtedy owsianka nigdy nam się nie znudzi :) 






wtorek, 14 czerwca 2016

23. Obiad na szybko - jajko sadzone z mieszanką warzyw.

I znów wracamy do moich zaległości :) Dlatego to dzisiejsze danie, choć uniwersalne, to raczej kojarzone z porą zimową, no bo przecież mrożonki...
Ale w sumie, po drobnych modyfikacjach, można by było dodać jakieś świeże warzywa, usmażyć je na patelni i byłoby danie letnie :)
Póki co jednak, przedstawię moją wersję, która jest udokumentowana na zdjęciu :)
\
Chyba nie znam szybszego obiadu niż to, z resztą ten zestaw to takie "koło ratunkowe", jak nie ma nic innego, lub (co mi się często zdarza) zapomnę wyjąć mięsa z zamrażarki na obiad :P
Do jego przygotowania potrzebujemy: (dla jednej osoby)
  • 2 jajka
  • 0,5 opakowania mieszanki mrożonych warzyw (najlepiej takiej z ziemniakami)
  • szczypiorek
  • sól, pieprz
  • ostra papryka
  • pieprz ziołowy.
Zamrożoną mieszankę wrzucam na patelnię z odrobiną oleju. Średni ogień, przykrywam. Kiedy, warzywa się rozmrożą i w patelni będzie woda, odlewam ją łyżką, dodaje szczyptę soli, pieprzu ziołowego i ostrej papryki - to tak do smaku wszystko :) Mieszam, przykrywam, smażę dalej na średnik ogniu aż wszystko będzie całkiem miękkie. 
Na drugiej patelni rozgrzewam olej, do miseczki wlewam jajko, które to za chwilę wlewam na rozgrzaną patelnie. To samo robię z drugim jajkiem. Zaraz po wlaniu jaj na patelnię, dodaję sól, pieprz i szczypiorek. Przykrywam (wtedy tworzy się ta jasna błonka na żółtku i jajka są z wierzchu bardziej ścięte - a takie lubię). Smażę aż jajo się zetnie i pojawi się ta jasna błonka na żółtku. 

Na talerz przekładam warzywa, jaja i gotowe! Takie to proste :) A jakie pyszne :) 


poniedziałek, 13 czerwca 2016

22. Knedle z truskawką i sosem truskawkowo-jogurtowym.

Miałam nadrabiać zaległości, a tu nie dość, że mnie nie było, to jeszcze dzisiaj przepis tak "na świeżo" zamiast z "zaległościowych" zdjęć :)
No, ale szkoda mi jest przepisów, które mam na świeżo w pamięci i tego sezonu truskawkowego, który przecież jest tak stosunkowo krótki.
Dziś w końcu znalazłam czas, żeby postać przy kuchni. Przez nadmiar uczelnianych obowiązków ostatnie dni to były obiady na mieście :/ niestety, ale już powoli zmierzam ku końcowi, więc poprawiam się jako gospodyni :P
Dziś na lokalnym bazarku zakupiliśmy 5kg truskawek i kiedy wróciliśmy do domu zobaczyłam gdzieś zdjęcie takich knedelków i postanowiłam zrobić. Dodam, że te akurat knedle posiadają w cieście również twaróg :) Wyszły pyyychaa... A i prezentują się całkiem ładnie :)

Składniki: (Mi z tych wyszło około 12 knedli)
  • 0,5 kg ziemniaków
  • szklanka mąki
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 250g twarogu półtłustego
  • jajko
  • sól
  • truskawki
  • jogurt naturalny
  • cukier
Zaczynamy oczywiście od obrania i ugotowania ziemniaków. W tym czasie można sobie umyć i odszypułkować truskawki - te większe odstawić do głębokiego talerza i zasypać łyżeczką cukru, a pozostałe zblendować z łyżką cukru i jogurtu naturalnego - to będzie sos.
W czasie gotowania ziemniaków możemy też zmielić sobie twaróg, lub jeżeli nie macie maszynki do mielenia to wrzucić go i zmiksować na gładko w malakserze (ja tak zrobiłam :) ) 
Kiedy ziemniaki się ugotują, najlepiej od razu przecisnąć je przez praskę bądź ugnieść tłuczkiem. Jeśli zrobimy to na świeżo, łatwiej się utłuką, nie będzie grudek, szczególnie, jeśli dusimy je tłuczkiem. 
Odstawiamy na chwilkę do ostygnięcia. Kiedy ziemniaki trochę ostygną, dodajemy jajko, mąkę i mąkę ziemniaczaną, twaróg i ugniatamy ciasto aż będzie jednolite. Jeśli mocno będzie się kleić, podsypujemy mąką :) 
Nastepnie delikatnie wałkujemy ciasto i wycinamy kółeczka. Bierzemy taki okrągły placuszek, nasypujemy na niego cukier, wkładaku do środka truskawkę i zwijamy, aby powstała kuleczka. 
Zagotowujemy wodę, kiedy już będzie bulgotać wrzucamy parę knedli i gotujemy około 4-5 minut. Wyciągamy łyzką cedzakową, polewamy wcześniej przygotowanym sosem truskawkowo-jogurtowym i gotowe :) 


wtorek, 7 czerwca 2016

21. Pikantne udko z patelni z ziemniaczkami i buraczkami :)

Znów kurczak :) Jak większość osób (mniemam) lubię drób, zarówno przygotowywać jak i jeść :) Lubię go za jego łatwość przygotowania, za to, że nie jest tłuste, ale smaczne, no i oczywiście za jego przystępną cenę :)
W czasach, gdy jeszcze nie miałam piekarnika, z braku innej możliwości, dość często udka przygotowywałam właśnie w ten sposób - na patelni. W brew pozorom, wcale nie było to takie tłuste danie, bo obsmażone - a to poprzez duszenie go na patelni w wodzie. No ale to za chwilkę.

To znów nieco zimowa wersja z ziemniakami i buraczkami :) Jeśli chodzi o te dwa dodatki, instrukcję ich przygotowania możecie znaleźć w poprzednim przepisie (czyli dokładnie tutaj). 

W przygotowaniu mięska bardzo ważna jest marynata. Najlepiej oczywiście, jeżeli udka zamarynujecie już dzień wcześniej i potrzymacie całą noc w lodówce. Ale jeśli nie, to wystarczy chwilka przed smażeniem - też wyjdą dobre.

Składniki: (na 2 osoby)

  • 2 całe udka lub ćwiartki z kurczaka
  • sól
  • pieprz
  • łyżeczka ostrej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta mielonego chilli
  • przyprawa do kurczaka (najlepiej z Prymat lub Kamis - nie zawierają sztucznych polepszaczy, ani żadnej chemii, lecz samą mieszankę przypraw no i sól, która zazwyczaj jest na pierwszym miejscu, wtedy solę mięso sama mniej lub wcale w zależności ile tej przyprawy sypię) 
  • olej rzepakowy
W przygotowaniach, zgodnie z tym co napisałam powyżej, ominę instrukcję gotowania ziemniaków czy robienia buraczków. Zajmę się tylko mięskiem. 
Udka myjemy, oczyszczamy ze zbędnej skóry i tłuszczu (teoretycznie nie musicie oczyszczać, jednak ja zawsze to robię, gdyż trochę brzydzi mnie ta skóra i "nawisy" z łoju, szczególnie przy ćwiartkach, ale to też nie oznacza, że odcinam całą skórę z udek, tą na wierzchu, przykrywającą mięsko zostawiam, odcinam tylko tą co zwisa, nadwisa itd.). Następnie przekładamy do miski, posypujemy wszystkimi wymienionymi wyżej przyprawami, dodajemy troszkę oleju, żeby wetrzeć przyprawy w mięso i mieszamy (najlepiej ręką) tak, aby pokryć całe udka marynatą. Odstawiamy do zamarynowania ( może być na całą noc, na godzinkę, a jeżeli nie mamy czasu, to pomijamy ten krok). 
Następnie rozgrzewamy trochę oleju na patelni i kładziemy na niej udka. Podsmażamy do momentu wyraźnego zrumienienia skórki (uwaga! może pryskać olej - tego nie znoszę najbardziej). Kiedy z obu stron mięso będzie zrumienione, wlewamy na patelnię zwykłą wodę - tyle, aby przykryła mięso. Zmniejszamy ogień na średni, przykrywamy pokrywką (lub gdy ktoś nie ma to folią aluminiową, bardziej błyszczącą stroną do patelni) i dusimy około 50 minut - godziny. Jeżeli woda wyparuje wcześniej, to dolewamy :) Pod koniec pieczenia, powinien utworzyć się kleisty "sos", wtedy też udka się jeszcze trochę podsmażą i skórka będzie chrupiąca :) 

I to tyle :) Życzę smacznego :) Temat udek jeszcze mam w zanadrzu, więc powróci :) Z tym, że w innym wydaniu :) 


niedziela, 5 czerwca 2016

20. Niedzielny obiad - panierowany kotlet z piersi kurczaka z ziemniakami i buraczkami

Właśnie tak, dziś przy okazji niedzieli taki typowy polski obiad. No dobra, typowy polski może by był bardziej taki zwykły schabowy, a nie taki jak nazywają to niektórzy "oszukany" :)
Na prawdziwego schabowego jeszcze przyjdzie czas :) A tymczasem, jeżeli chcecie spożyć obiad z chudszym mięsem i nieco innym smakowo niż wieprzowina, to jak najbardziej polecam.

U nas ten obiadek jest absolutnym hitem, szczególnie dla mojego Narzeczonego :D Mógłby jeść codziennie, zawsze, gdy zrobię na obiad coś, za czym on nie przepada lub jakąś zupę, to alternatywnie on przyrządza sobie takiego oto kotleta :) My w ogóle lubimy mięsko z piersi kurczaka :) Dużo z niego można zrobić, na wiele sposobów wykorzystać, no ale o tym też jeszcze będzie. 

Dzisiejszy zestaw podany jest z buraczkami, trochę tak "zimowo", sprzecznie z teraźniejszą porą roku, ale doskonale wiecie, że jeszcze nadrabiam zaległości :D Tak naprawdę możecie podać je z dowolną surówką, ogórkiem małosolnym, sałatą, z czym chcecie :) 

Składniki na "mój zestaw" :
  • jedna spora pierś z kurczaka
  • 4 duże ziemniaki 
  • pęczek koperku (jeżeli robicie to danie, kiedy nie ma świeżego, choć w sklepie raczej zawsze jest, to możecie użyć zamrożonego, ja chyba tutaj na tym zdjęciu wtedy takiego używałam)
  • mąka kukurydziana (można zwykłą pszenną w zamian)
  • bułka tarta
  • jajko
  • ostra papryka
  • sól, pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia
  • buraczki (ja miałam zawekowane przez moją babcię, jeśli nie macie to 2 małe surowe, dalej napiszę jak je zrobić, choć zajmie to trochę czasu. Jeżeli buraczki będziecie robić sami to będziecie potrzebować jeszcze: jabłko, ocet, sól, pieprz, cukier)
Jeżeli będziecie robić sami sałatkę z buraków to proponuję zacząć od niej. Buraki myjemy i gotujemy w całości w osolonej wodzie, pod przykryciem, do czasu aż zmiękną (myślę, że to będzie około godziny, w zależności od wielkości buraków). Kiedy się ugotują, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce (proponują robić to w gumowych rękawiczkach :P ) Do buraczków, obrać i zetrzeć jabłko, dodać ocet, cukier, sól i pieprz, tak, żeby smaki się zrównoważyły :) I gotowe :) 

W czasie kiedy będą gotować się buraki, z powodzeniem można obrać sobie ziemniaki, pokroić na 4 lub 6 części (w zależności od wielkości ziemniaka, ja duże zazwyczaj kroję na 6 części). Ziemniaki wypłukać i zalać zimną wodą. Wstawić na średni ogień, kiedy zaczną się gotować wsypać bardzo płaską łyżkę soli. Gotować do miękkości (około 30-40 minut). 

Pierś z kurczaka umyć, Jeżeli ma polędwiczkę, to ją odciąć i również wykorzystać do usmażenia (wyjdzie taki mniejszy kotlecik). Pierś przeciąć na pół (w poprzek, tak jakbyśmy kroili bułkę na kanapkę) :D Wyjdą nam wtedy 2 kotlety + polędwiczka jeśli była. W zasadzie kotletów tych nie trzeba będzie już rozbijać po przekrojeniu, jednak my lubimy troszkę cieńsze, dlatego delikatnie je tłuczkiem rozbijam. 

Następnie solę i pieprzę z jednej i drugiej strony. Doprawiam też ostrą papryką z jednej strony. W jednym talerzu rozbijam i rozbełtam jajko z odrobiną soli, w drugim mieszam bułkę tartą z mąką kukurydzianą ( tak jak pisałam można zastąpić ją zwykłą mąką pszenną, ja lubię kukurydzianą, bo daje ładny, złocisty kolor i pasuje do kurczaka). Panieruje rozbite i doprawione filety w jajku i bułce z mąką i smażę na rozgrzanym oleju z obu stron aż zrobią się rumiane. 

Ziemniaki odcedzam, posypuję poszatkowanym koperkiem :) 

Nakładam wszystko na talerz i gotowe :) Niedzielny obiad można zacząć :D 


sobota, 4 czerwca 2016

19. Pomysł na... śniadanie, cz.2 - kasza jaglana.

Powracam z tematem śniadań :) Dzisiaj moje trzy propozycje na śniadanie z popularnej ostatnio kaszy jaglanej.
O jej wspaniałych możliwościach mówi się duużo. Kasza ta pochodzi z prosa, nie zawiera więc glutenu, na którego unikanie jest teraz moda, jest lekkostrawna, ma dużo białka, witamin z grupy B, a to, co mnie w niej urzekło to jej działanie przeciwwirusowe, wskazana jest w przeziębieniach, podnosi odporność :)
Same zalety :)
Wadą jest tylko to, że przyrządzona w nieodpowiedni sposób może być gorzkawa, choć przyznam szczerze, że mi się to jeszcze nie zdarzyło.
Sekretem jej przygotowania, żeby miała dobry smak i sypką konsystencję jest przepłukanie "surowej" kaszy wodą na sitku, aż woda ściekająca z sitka będzie przeźroczysta.
Pasuje zarówno do słodkich dań jak i słonych, w dzisiejszym poście przedstawię ją na słodko, bo tak lubię najbardziej i takie śniadania lubię najbardziej :) Aaa i jeszcze jedno.. Moje dzisiejsze dania z kaszy jaglanej, śmiało mogą posłużyć także za zdrowe desery :)

Pierwszym daniem z kaszy jaglanej, które przedstawię, jest najbardziej podstawowa jej wersja: Kasza jaglana z owocami.
Składniki: (dla 1 osoby)
  • 1/3 kubka surowej kaszy jaglanej
  • 2/3 kubka wody lub mleka (w zależności w czym chcecie ją ugotować)
  • 1-2 łyżki miodu (w zależności jaką słodkość chcemy uzyskać)
  • ulubione owoce, u mnie: banan, czerwony grejfrut, zielone winogrono 
Tak jak wspominałam powyżej, zacząć od przepłukania kaszy jaglanej na sitku zimną wodą, przełożyć do garnka i zalać 2/3 kubka wody lub mleka. Gotować na wolnym ogniu, pod przykryciem 15 minut, nie mieszając. W tym momencie można dodać miodu do gotującej się kaszy, ale można też polać nim kaszę bezpośrednio przed podaniem. W czasie, kiedy kasza się gotuje pokroić dowolnie ulubione owoce, jakie chcemy do niej dodać. 
Kiedy kasza wchłonie wodę, napęcznieje, przesypać do miseczki, talerzyka, dodać owoce, miód i gotowe :) 

Z uwagi na to, że to śniadanie i nie zawsze mamy czas na to, żeby bawić się w gotowanie rano, to z powodzeniem możemy ugotować sobie kaszę dzień wcześniej i rano odgrzać w mikrofali bądź przelać wrzątkiem i później dodać ulubione składniki :) 

Jeśli chodzi o te danie, to zamiast miodu możemy użyć np. syropu klonowego, uzyskamy bardziej orzechowy posmak :) Lub  jeżeli nie mamy ani tego, ani tego, to ewentualnie może być cukier, choć wiemy, że nie jest on najzdrowszy no i trzeba go wtedy dodać już w momencie gotowania kaszy.


Danie nr 2 to czekoladowy budyń z kaszy jaglanej

Do tego dania z powodzeniem można ugotować sobie kaszę dzień wcześniej. No i jest to danie mleczne, więc dla osób, które nie mają problemu z tolerancją laktozy, szczególnie rano :P Zaznaczę jeszcze, że do jego przygotowania potrzebny będzie dobry blender lub malakser.

Składniki: 
  • 4 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 7 łyżek mleka
  • 1-2 łyżki miodu lub syropu klonowego (co macie i co bardziej lubicie, w ostateczności może być też cukier)
  • 2 łyżeczki kakao
  • wiórki kokosowe lub płatki migdałowe do posypania
Jeżeli będziemy gotować rano kaszę, to tak samo jak w poprzednim przepisie :) 
Jeśli mamy już ugotowaną kaszę, to przekładamy ją do malaksera lub pojemnika, w którym będziemy blendować, dodajemy podgrzane mleko, kakao i miód. Blendujemy na gładką masę. Przekładamy do miseczki, posypujemy wiórkami lub migdałami i gotowe :) 


I danie nr 3, chyba najsmaczniejsze z tych trzech, mimo, że wszystkie są pycha. Ale to mój faworyt, zarówno jeśli chodzi o walory wizualne jak i smakowe : Kokosowa jaglanka z jabłkami.



Ta jaglanka smakuje jak kokosanki, możecie mi wierzyć :) Podkreślę znów, że jest to danie na bazie mleka, więc dla osób nie mających problemów z tolerancją laktozy, no chyba, ze mleko krowie zastąpicie mlekiem kokosowym, wtedy będzie jeszcze bardziej "kokosankowe" :D No i w tym daniu akurat raczej nie można użyć kaszy ugotowanej dzień wcześniej, chyba, że całe to danie przygotujemy dzień wcześniej i przechowamy w lodówce przez noc, bo zimne smakuje tak samo dobrze jak ciepłe. 

Składniki: 


  • 3 łyżki surowej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 0,5 szkl. wody
  • 0,5 szkl. mleka
  • łyżka miodu
  • 1 jabłko
  • szczypta cynamonu
Do garnka wlewamy wodę, mleko i miód, zagotowujemy. Kiedy się zagotuje, wsypujemy kaszę i wiórki. Gotujemy do czasu, aż kasza wchłonie cały płyn. Pod koniec gotowania, mieszamy, aby nie przypalić dna. 
Jabłko obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach. 
W naczyniu układamy warstwami: kasza, jabłko, kasza, jabłko. Dobrze, jeśli to jabłko będzie wierzchnią, ostatnią warstwą, wtedy posypujemy je cynamonem. 
Pyyycha :) Chyba sobie jutro zgotuje takie śniadanko, bo aż mi ślinka pociekła jak pisałam ten przepis mmm :D


No i to na tyle jeśli chodzi o kasze jaglaną. Od siebie mogę dodać, że polecam nawet tym, którzy za kaszami nie przepadają. Dodatki zmieniają ich smak, tak, że nie czujemy, że jemy kaszę :)) 

A co do śniadań to oczywiście ciąg dalszy jeszcze nastąpi... Za jakiś czas :) 

środa, 1 czerwca 2016

18. Tatar wołowy

Dziś danie, które jest specjalnością mojego dziadka i to on nauczył mnie je jeść w ten oto sposób :D

Tatar to w ogóle kontrowersyjne danie, nie lubiane i krytykowane przez wiele osób ze względu na to, że to surowe mięso i surowe jajo... Ja tam surowiznę uwielbiam i nie boję się włośnic :D Przyznam się, że ja nawet, gdy robię mielone z wieprzowiny czy piersi kurczaka to po wymieszaniu z przyprawami chętnie zjadłabym połowę miski (tak, wiem, że nie można :P ) dlatego próbuję tylko paluchem :)
Tatar dobrze jest zrobić samemu z polędwicy wołowej. Warunkiem koniecznym jest, aby była ona bardzo świeża. Niestety, w moim stosunkowo małym mieście, nie znam miejsca, gdzie mogłabym taką zakupić, dlatego mój tatar jest trochę oszukany, gdyż kupuję już gotowe, rozdrobione, pakowane specjalne mięso w supermarkecie :( No cóż, broni się smakiem, choć wiem, że w składzie jest nie tylko same mięso. :( 

Składniki:
  • polędwica wołowa lub gotowy tatar ze sklepu
  • pół cebulki (może być zwykła, dymka lub czerwona)
  • ogórek kiszony
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • ostra papryka
  • majeranek 
  • pieprz ziołowy
  • opcjonalnie maggi w płynie (mój dziadek dodaje, ale ja nie używam tej chemii) 
Jeżeli ktoś zdecyduje się na świeżą polędwicę wołową, to pierwszym krokiem jest oczyszczenie jej z wszelkich błon i bardzo drobne posiekanie. Jeśli robimy z gotowego mięsa ze sklepu to po prostu przekładamy je na talerz. 
Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę, to samo robimy z ogórkiem. Obkładamy mięsko tak jak widoczne to jest na zdjęciu powyżej. W mięsku robimy wglębienie, dodajemy w nie przyprawy i żółtko.

Bezpośrednio przed spożyciem, mieszamy wszystko razem aż się połączy i jemy, najlepiej z chlebkiem :)