poniedziałek, 15 sierpnia 2016

42. Deser lodowy z Kinder Bueno.

Dzisiaj przy święcie taki deserek lodowy. Bardzo prosty i dość szybki w przygotowaniu. Jednak bardzo efektowny jeżeli chodzi o podanie... i smak również.
Żaden kulinarny wyczyn co prawda, trochę półproduktów, aczkolwiek od czasu, do czasu, z braku laku jak i czasu można sobie przygotować, kiedy się coś naprawdę chcę... :)

Składniki:
  • lody - smak wedle uznania :)
  • śmietanka 30%
  • pół tabliczki mlecznej czekolady
  • ulubione owoce (najlepiej te kwaśniejsze tj. truskawki, borówki, maliny, wiśnie, porzeczki )
  • batonik Kinder Bueno lub waflowa rurka 
Lody nakładany do pucharków/miseczek. Schłodzoną śmietankę 30% ubijamy, ubitą przekładamy na lody. Owoce kroimy na połówki (chyba, że są małe tak jak jagody, borówki czy porzeczki). Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Na bitą śmietanę układamy owoce polewamy roztopioną czekoladą.
Batonika rozwijamy przekrawamy na pół i wbijamy w bitą śmietanę.

Można podawać... Smacznego :) 




czwartek, 11 sierpnia 2016

41. Cukinie faszerowane i zapieczone.

Dzisiaj dla odmiany coś obiadowego, bo ostatnio trochę tu nam za słodko się zrobiło :)

Cukinie faszerowane mielonym mięskiem ze smakowitymi dodatkami. Akurat mamy sezon na cukinie, która to jest dość tania. Mi ostatnio udało się kupić na bazarku 2 ogroooooomne cukinie tylko za 4zł. :)
Przepis ten jest moim autorskim i polecam go bardzo, jeśli znudziły Wam się standardowe obiady składające się z zupy lub ziemniaków i mięcha.

Składniki na 3 średniej wielkości cukinie (czyli na 6 takich kawałków widocznych powyżej)
  • 3 średniej wielkości cukinie
  • 500g mielonego mięsa (dowolnego, u mnie była to łopatka wieprzowa)
  • 100g (paczuszka) ryżu
  • duża cebula
  • średnia marchewka
  • 5 średniej wielkości pieczarek
  • 2 małe pomidory'
  • kawałek żółtego sera do posypania
  • sól
  • pieprz czarny i ziołowy
  • majeranek
  • zioła prowansalskie
  • ostra papryka
Jeżeli ktoś lubi, można użyć też papryki. U mnie nie było takiej potrzeby, z racji upodobań domowników. 


Gotujemy ryż, wg przepisu na opakowaniu. 
Myjemy cukinie.
Dużą cebulę obieramy i kroimy w dość grubą kostkę. Przygotowujemy sobie duuużą patelnię.  Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy cebulę, posypujemy szczyptą soli, żeby szybciej zmiękła i nabrała fajnego smaczku.  
W tym czasie obieramy jedną średnią marchewkę i tarkujemy na dużych oczkach. Wrzucamy na patelnię do cebulki. 
Myjemy 5 średniej wielkości pieczarek, kroimy w dowolne kawałki i wrzucamy na patelnię. 
W tym czasie cukinię przekrawamy na pół, łyżką wydrążamy pestki (wyrzucamy) i miąższ (zostawiamy), obieramy ze skórki  także 2 małe pomidory. 
Jak cebulka z marchewką  i pieczarkami się już troszkę się przesmaży wrzucamy na patelnię 50dkg miesa mielonego z łopatki. Solimy, pieprzymy, smazymy. Kiedy mięsko się usmaży dodajemy miąższ cukinii, a po chwili pokrojone dowolnie pomidory. Smazymy jeszcze chwilkę. 
Wyciągamy sobie dużą miskę, wrzucamy do niej zawartość patelni i ugotowany wcześniej ryż. Mieszamy i doprawiamy . Jeśli chodzi o doprawienie to pełna dowolność, ja użyłam soli, pieprzu czarnego, pieprzu ziołowego, majeranku, ziół prowansalskich i ostrej papryki. 
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Naczynie wykładamy folią aluminiową skarpiamy kapką oleju . Pozostało tylko wypełnić farszem wcześniej obrane cukinie. Tarkuemy na grubych oczkach żółty ser, posypujemy cukinię i wrzucamy do piekarnika.
(cukinie przed posypaniem serem)


Pieczemy aż ser się rozpuści a cukinia zrobi się miękka, czyli około 20-30 minut J


Smacznego dania! Polecam! 


środa, 10 sierpnia 2016

40. Kasza manna z jagodami - pomysł na śniadanie cz. 4

Kolejny z cuuudnych smaków dzieciństwa. Taką kaszkę mannę serwuje sobie często na śniadanie, choć w moim rodzinnym domu babcia i ciocia robiły ją często.... na obiad :)
U mnie na dzień dzisiejszy kasza manna na obiad nie sprawdziła by się, no chyba że mieszkałabym sama. ;)
Ale jako deser, czy mleczne śniadanko, jak najbardziej.

Jagódki na kaszy mannej, to dzieło mojej babci - niestety, na to przepisu nie podam, bo sama jeszcze nie robiłam <wstyd> :P
Ale za to podam przepis na kaszkę mannę o konsystencji półpłynnej, takiej jak budyń, bo taką lubię najbardziej :)

Składniki: (ciężko podawać mi je proporcjami, bo ja najczęściej robię ją już na oko, ale mniej więcej jest to tak: )
  • szklanka mleka
  • 3 łyżki kaszy manny
  • płaska łyżka cukru lub miodu
Mleko zagotowujemy, dodajemy cukier lub miód i kaszę mannę. Zmniejszamy ogień, gotujemy do zgęstnienia od czasu do czasu mieszając :)
Zdejmujemy, wlewamy do miseczki, dodajemy jagódki, inne ulubione owoce bądź bakalie :) 

Smacznego :) 


wtorek, 9 sierpnia 2016

39. Deser z resztek brownie, bitej śmietany i malin :)

Dzisiaj tak odchodząc troszkę od letnich smaków - choć poniekąd w tym deserze też ich trochę będzie (maliny), danie z "tych zaległych" :)
W sumie tytuł zdradza już wszystko, za wiele nie będę musiała pisać.
Przepis ten powstał na szybko w mojej głowie, kiedy zostały mi resztki ciasta, do którego link tutaj. Jeden z pierwszych przepisów na ciasta na moim blogu.
W sumie równie dobrze to brownie można zamienić na każde inne ciasto np. biszkopt lub inne, które nie do końca Wam wyjdzie. Można też zamienić je na ciastka bardzo dobrze sprawdzą się tu biszkopty lub pokruszone herbatniki. 
Owoce można również modyfikować pod siebie lub pod porę roku :) Dobrze by było gdyby były trochę kwaskowate, to przełamie słodycz pozostałych składników. 

Składniki na deser w mojej wersji:
  • 2 kawałki pozostałego brownie
  • 200ml śmietanki 30%
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • maliny
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
Brownie kruszymy na dno naczynia, w jakim będziemy podawać deser.
Śmietankę 30% ubijamy z cukrem pudrem, dajemy na ciasto. 
Układamy owoce. 
Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i polewamy. 

To wszystko! Takie proste a taakie pyszne. No i trzeba przyznać, że bardzo ładnie się prezentuje :) 


czwartek, 4 sierpnia 2016

38. Mus jabłkowy z papierówek.

Kolejny smak lata to papierówki :) Pamiętam, jak w sąsiedztwie mojego rodzinnego domu mieszkała starsza Pani, która miała trzy drzewka papierówek, którymi to zawsze nas obdarowywała. Mmm :) A moja babcia robiła z nich taki oto właśnie mus, który mogłabym jeść łyżkami, ot tak po prostu bez niczego. Można go też wykorzystać do ciasta lub deserów. Idealny sposób aby zamknąć smak letnich papierówek w słoikach i delektować się nim zimą.

Składniki:
  • 3kg jabłek
  • 1/4 szklanki wody
  • 3 łyżki cukru
opcjonalnie cynamon. 

Jabłka te były same w sobie tak słodkie, że w zupełności wystarczyło tylko tyle cukru. Jego ilość jak zwykle można modyfikować wg własnych upodobań. 
Przygotowanie rozpoczynamy od obrania jabłek, pokrojenie ich na ćwiartki i wykrojenia gniazd nasiennych oraz ogonków. Tak obrobione jabłka wrzucamy do garnka, zalewany wodą i dusimy na wolnym ogniu aż rozpadną się i powstanie mus. Oczywiście co jakiś czas mieszamy. Pod koniec dodajemy cukier, gotujemy jeszcze chwilkę i gotowe. 

Przepis wydaje się szybki, jednak jabłka do pełnego rozpadnięcia się i uzyskania pożądanej konsystencji potrzebują paru godzin... Jednak zaręczam, że absolutnie warto. 

Po ugotowaniu musu, wlewamy go do wyparzonych słoików, kiedy wystygnie zakręcamy i pasetryzujemy 20 minut :) 

Na koniec zdjęcie moich ostatnich przetworów. Oprócz konfitury z wiśni, opisywanej w poprzedniej notce i dzisiejszego musu jabłkowego, na zdjęciu są również tarte na zimę buraczki. Kiedyś, przy którymś obiedzie opisywałam po krótce jak je przygotować. Jednak, aby zrobić taką ilość do słoików i aby były smaczne, tak, żebym mogła napisać tu na nie pełen przepis, muszę go jeszcze dopracować i zasięgnąć języka największego specjalisty w mojej rodzinie - babci :) 

środa, 3 sierpnia 2016

37. Powidła wiśniowe

Ostatnio odkryłam wielką radość i satysfakcję z robienia przetworów. Postanowiłam, że w tym roku pozamykam sobie w słoikach te smaki lata. Teraz korzystając z ostatków wiśni, zrobiłam sobie powidełka.
Z 2 kg wiśni wyszły mi 3 słoiczki, choć zastanawiam się, czy nie dorobić jeszcze. 

Składniki:
  • 2kg wiśni
  • 4-5 łyżek cukru
Wiśnie umyć, wydrylować. Ja specjalnie na tę okazję kupiłam sobie drylownice, ale moja babcia i ciocie wiśnie drylują spinaczem do papieru :P Radzę również założyć rękawiczki, bo wiśnie baardzo farbują ;) 
Wydrylowane wiśnie wrzucamy do garnka i dusimy na małym ogniu. Wiśnie powinny puścić sok.Gotujemy aż sok wyparuje. Pod koniec gotowania, kiedy już wiśnie zmniejszą swoją objętość, dodajemy cukier. Ja znów dodawałam go na oko, zawsze można dodać na początek parę łyżek a następnie spróbować i dodawać aż osiągniemy pożądaną słodkość. 
Ważne jest to, co pisałam już przy truskawkach, aby cukier dodawać na koniec. Kiedy dodamy go szybciej istnieje ryzyko, że powidła będą nam się przypalać do dna garnka. 

Kiedy powidła będą już kleiste i będzie w nich mało soku, przekładamy do wyparzonych słoików (lecz nie zakręcamy ich!) i czekamy aż wystygną. Kiedy będą już chłodne, zakręcamy i pasteryzujemy około 20 minut. 

 


wtorek, 2 sierpnia 2016

36. Leczo po mojemu

Kolejny dla mnie smak lata to leczo, absolutnie. W tytule dodałam "po mojemu" gdyż spotkałam się z różnymi wersjami leczo.
Jest to danie węgierskie, które powinno opierać się głównie na papryce. Jednak co kucharka, to inny przepis :)
Spotkałam się z leczo w wersji bardziej płynnej, coś o konsystencji zupy, lecz szczerze mówiąc nie przypadło mi to do gustu. Jak dla mnie leczo to danie jednogarnkowe, dość gęste.
 Jak dla mnie i domowników musi być w nim dużo kiełbasy i dużo cukinii. W tym roku dopracowałam je jeszcze dodając pieczarki i świeże pomidory - zamiast koncentratu. 

Składniki: 
  • 4 pętka kiełbasy
  • 2 duże cukinie
  • duża czerwona papryka
  • zielona papryka ( można zastąpić białą lub żółtą lub pominąć, dodając wówczas więcej czerwonej)
  • duża cebula
  • 7-8 pieczarek
  • 2 duże dojrzałe pomidory
  • sól
  • pieprz
  • 3 łyżki oleju
Przygotowanie potrawy zaczynamy od obrania cebuli i pokrojenia jej w kostkę. Kiedy to zrobimy, wlewamy do garnka olej i wrzucamy ją. Następnie kroimy kiełbasę (dowolnie w plasterki, półplasterki lub kostkę). Dodajemy do cebulki i smażymy, mieszając co jakiś czas, żeby cebula się nie spaliła. Kroimy dowolnie pieczarki i dodajemy do garnka. Smażymy aż kiełbaska się przysmaży i pieczarki zrobią się miękkie. 
Obieramy cukinię, Przekrawamy ją na 4 części i wykrawamy miękki środek z gniazdami nasiennymi. Następnie kroimy ją w kostkę i dodajemy do garnka. 
Z papryk wykrawamy gniazdo i kroimy w kostkę, po czym wsypujemy do garnka. 
Wszystko razem mieszamy, zmniejszamy ogień na średni i gotujemy. 
Pomidory obieramy ze skórki, kroimy i dodajemy do reszty składników. W tym momencie powinien się wytworzyć sok, jeżeli jednak danie w garnku będzie zbyt gęste i będzie się przypalało do dna, wlewamy trochę wody. Jeżeli nie, to dusimy na średnim ogniu wszystko w sosie własnym. 
Dodajemy soli i pieprzu do smaku. 
Dusimy dopóki warzywa nie będą miękkie. 
Efekt końcowy wygląda tak oto:




czwartek, 28 lipca 2016

35. Bigos z młodej kapustki

Kontynuuje cykl smaki lata :) Uwielbiam młodą kapustkę, zawsze na nią czekam :) Kiedy się pojawia, bigosik robię od razu z dwóch pokaźnych główek.
W sumie potrawa ta dla niektórych nie jest bigosem. No fakt, trochę się różni, prócz kiełbasy nie ma w niej mięsa, grzybów, koncentratu itd. Ale ja i tak nazywam ją bigosikiem.

Składniki:
  • 2 główki młodej kapusty
  • 4-5 pętek kiełbasy
  • duża cebula
  • sól
  • pieprz
  • pieprz ziołowy
  • olej
Cebulkę obieramy, kroimy w kostkę. Wyciągamy duuży garnek, wlewamy do niego trochę oleju, rozgrzewamy, po czym wsypujemy cebulkę. 
Następnie kroimy kiełbasę, dowolnie, w kostkę, plasterki lub półplasterki - wedle uznania, dodajemy do cebuli i smażymy do zarumienienia. 
Kapusty drobno szatkujemy, kiedy kiełbasa z cebulą się zarumienią, dodajemy do nich kapustkę. Solimy i smażymy wszystko razem, na wolnym ogniu, dość często mieszając. 
Można dodać trochę wody i dusić wszystko do miękkości, ale można również i bez wody smażyć, ale wtedy trzeba stac przy garnku, mieszać i pilnować, żeby się nie przypaliło.
Na koniec doprawiamy pieprzami i solą, jeśli tej jest za mało. 

Taką młodą kapustkę można też doprawić koperkiem, ja czasami tak robiłam, wtedy jeszcze bardziej wydobędzie się jej świeży, letni smak :) 

Polecam. 


środa, 13 lipca 2016

34. Deser 3-bit

Ten deser powstał przypadkowo przy robieniu ciasta na bazie tych samych składników. Zostało ich za dużo, więc popakowałam w miseczki i prezentował się bardzo ładnie, smakował jeszcze lepiej :)

Ciężko podać mi składniki ilościowo, ale spróbuję:
  • opakowanie herbatników
  • 350ml mleka 
  • 3 łyżki cukru
  • budyń waniliowy lub śmietankowy
  • puszka kajmaku
  • śmietanka 30%
  • czekolada
Zaczynamy od zrobienia budyniu według przepisu na opakowaniu, lecz zmniejszając ilość mleka do 350ml, ponieważ ten musi być gęstszy niż normalnie. 
Następnie rozgrzewamy kajmak, również wg przepisu na opakowaniu. 
Ubijamy schłodzoną śmietankę z łyżką cukru na sztywno. 

W miseczce układamy herbatniki, na nie dajemy budyń. Na budyń znów układamy herbatniki, na których wylewamy kajmak. Na kajmak znów warstwę herbatników i bitą śmietanę. Posypujemy startą czekoladą. Przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy na 3 godziny do lodówki. 

Po 3 godzinach deserki powinny być gotowe do spożycia. 
Na bazie tego deseru, jak już wspominałam wcześniej, możecie śmiało zrobić ciasto. Zmienić miseczkę na blaszkę i pozostawić nieco dłużej do schłodzenia :) 


niedziela, 10 lipca 2016

33. Skrzydełka w marynacie sojowo-miodowej.

Ostatnio było tu baardzo słodko. To teraz dla odmiany danie obiadowe :) I nie tylko. Bo te skrzydełka można podać jako obiad i jako danie na jakiejś imprezie. U mnie doskonale sprawdziły się na sylwestra. Goście się zajadali aż zabrakło, nie wiedziałam, że będą miały takie wzięcie :P


Jako danie obiadowe, smakuje doskonale podane zarówno w ten sposób - z ziemniakami i buraczkami, jak i z ryżem i inną surówką (mi np. zdarzyło się podać w ryżem i surówką z pora, marchewki i majonezu.)

Minusem tego dania jest to, że marynata przywiera do patelni i trochę ciężko ją później domyć, ale ja znalazłam na to sposób, o którym napiszę w sposobie przygotowania :) 

Składniki:
  • 800 g skrzydełek z kurczaka
  • sól
  • pieprz
  • ostra papryka (łyżka)
  • szczypta chilli
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki miodu
  • łyżeczka oleju rzepakowego
  • ząbek czosnku
  • olej do smażenia
Skrzydełka myjemy, przekładamy do miski. Solimy, posypujemy pieprzem, ostrą papryką i chilli. Dolewamy sos sojowy, miód i olej rzepakowy. Obieramy czosnek i przeciskamy go przez praskę dodając do mięsa. Mieszamy, wcieramy w mięso.
Tak zamarynowane skrzydełka najlepiej zostawić na całą noc w lodówce, jednak gdy nie macie czasu to trudno - będą mniej przesiąknięte marynatą, lecz również dobre. 
I teraz jeśli chodzi o smażenie, to aby mięso nie przywarło do patelni, ja wykładam ją papierem do pieczenia i układam skrzydełka. Obsmażam z dwóch stron na rumiano i zalewam wodą. Przykrywam i na średnim ogniu duszę do miękkości. Kiedy woda wyparuje, obsmażam jeszcze chwilkę.
Mięso będzie miało ciemny kolor, właśnie taki jak na zdjęciu :) 




środa, 6 lipca 2016

32. Naleśniki.

Naleśniki to coś, co nie każdy lubi robić. Lecz prawie każdy lubi je jeść. Jeśli chodzi o mnie to ja uwielbiam i to i to :) Usmażyłam już w życiu tyle naleśników, że śmiało mogę powiedzieć, że potrafię je robić doskonale. A z każdym razem wydają mi się jeszcze lepiej. Osobiście mogłabym je jeść i jeść, codziennie. U mnie działa taka zasada - kiedy nie ma co jeść to co? - Robimy naleśniki.
Moja dzisiejsza propozycja jest z serkiem na słodko. Ale oczywiście dodatki można sobie dobrać wedle gustu. Dżem, nutella, masło orzechowe, owoce. Co się chce.
Lubię naleśniki także za to, że można je spakować i zjeść sobie później, bo równie dobrze smakują na zimno. Ja na przykład dziś wzięłam sobie je do pracy jako drugie śniadanie :) 

Z moich obserwacji wynika, że wiele osób ma problem ze zrobieniem dobrych, cienkich, elastycznych naleśników. W związku z czym szukają złotego środka. Ja nie wiem, gdzie on jest. Mam parę typów.
Ale o tym za chwilę. 

Składniki jakich używam do moich naleśników to: (podkreślam, że wszystko dodaje na oko, nie umiem podac proporcji, po prostu trzeba wyczuć ciasto, musi sprawnie rozlewać się po patelni i dobrze odklejać, wtedy jest dobre. 
  • mleko
  • mąka
  • jajko
  • trochę oleju (około 1 łyżka)
  • szczypta soli
  • jeśli robię na słodko, to cukier
Wlewam mleko, dodaje jajko, mieszam. Dosypuję po trochu mąki, aż otrzymam pożądaną gęstość. Na koniec dodaje olej, sól i cukier. 
No i tutaj taki myk. Jednym ze sposobów, który wykorzystuje (oczywiście, tylko wtedy, gdy mam na to czas) jest to, że w tym momencie powinno odstawić się ciasto na około 30 minut, żeby gluten zawarty w mące zaczął pracować. Wówczas naleśniki będą bardziej elastyczne. To jeden ze "złotych środków" robienia dobrych naleśników. 

Drugi myk dotyczy samego smażenia. Na patelnię nie dodaje oleju, gdyż dodałam go już do ciasta. Rozgrzewam patelnię i wlewam chochelką ciasto. Rozlewam je po całej patelni. Powinno od razu się lekko ściąć od spodu. W tym momencie tą samą chochlą, którą nalewałam ciasto, ściągaj jego nadmiar (czyli, to co się jeszcze nie ścięło i jest płynne. Ważne, aby zrobić to od razu po rozprowadzeniu ciasta. Fakt, wtedy naleśniki nie są okrągłe, lecz ich konsystencja jest wtedy delikatna, są cieniutkie i elastyczne. To jest właśnie drugi "złoty środek. 

Trzeci również tyczy się smażenia. Ważne jest, żeby naleśników nie przesmażyć zbyt długo. Przewrócić od razu, kiedy tylko wierzch się zetnie i będzie już odchodzić od patelni. Na drugiej stronie to samo. Smażyć dosłownie po kilka sekund z każdej strony. 

I oto mój sposób, niezawodny na cudowne naleśniki. Nie dodaję żadnych gazowanych wód jak niektórzy, ani nic. Robię jak powyżej i są super. 

Jeśli chodzi o twarożek, to jeżeli macie zamiar zjeść go od razu to mój sposób jest taki: Opakowanie twarogu półtłustego zmielić w malakserze na gładko, dodać żółtko, cukier i cukier waniliowy. Gwarantuje, że będzie pycha. Ale jeżeli ktoś boi się surowych jaj, można pominąć żółtko. :) 




wtorek, 5 lipca 2016

31. Deser truskawkowo- malinowy z mascarpone

I znów chwila przerwy w dodawaniu przepisów. Jednak jestem już dziś z ostatnim przepisem z serii truskawkowej. I to mieszanym z malinami, akurat na teraz :)
Przepyszny deser truskawkowo-malinowy z bitą śmietaną i mascarpone.
Pomysł na ten deser narodził się podczas spotkania z ludźmi z mojej studenckiej grupy, byliśmy razem z restauracji i dziewczyny zamówiły sobie taki deser, który chodził za mną później z dobry tydzień, aż postanowiłam sobie zrobić taki sam, trochę go "tunningując" innymi owocami. 

Składniki: 
  • garść truskawek
  • garść malin
  • mała śmietanka 30% 
  • serek mascarpone
  • łyżka cukru pudru
  • łyżka miodu
Truskawki umyć i odszypułkować. Dodać pół łyżki miodu i pognieść widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków aż puszczą sok. Maliny umyć i zrobić z nimi to samo co z truskawkami. 
Schłodzoną(!) śmietankę 30% ubić z cukrem pudrem. Kiedy się ubije, odstawić 2 łyżki bitej śmietany do dekoracji a do pozostałej dodawać po łyżce serka mascarpone. 
Do szklanek i pucharków dać truskawki, na to serek i śmietanę i na to maliny. Udekorować i bitą śmietaną. :) 

Deserek obłędny. Polecam serdecznie :) 

piątek, 1 lipca 2016

30. Makaron z truskawkami i śmietaną

Truskawkowy zawrót głowy trwa. Jeszcze dziś dorwałam parę truskawek na bazarku.
a tutaj dziś danie prawdziwie piątkowe :) Do tego banalnie proste, ale też pyszne. Dla każdego, kto ma ochotę na obiad "na słodko" :)
Składniki:
  • garść makaronu
  • garść truskawek
  • śmietana 18% lub w wersji lżejszej jogurt naturalny
  • kilka listków mięty
  • cukier lub miód - wg uznania - u mnie około 1.5 łyżki
Dowolny makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. 
Truskawki umyć i odszypułkować. Posypać cukrem lub polać miodem. Miętę umyć i posiekać, dodac do truskawek. Zblendować. Na koniec dodać śmietanę, wymieszać. 
Makaron odcedzić, przesypać na talerz polać truskawkami, można posypać posiekaną miętą i dodac jeszcze parę truskawek w całości :) 

W sam raz na upalne letnie dni, kiedy nie bardzo chce się gotować. Bardzo polecam, szczególnie dla dzieci :) 

czwartek, 30 czerwca 2016

29. Dżem truskawkowy, taki jak u babci

Obiecałam, więc jest. Dżemik truskawkowy. Specjalnie podkreśliłam, że taki jak u babci, bo bez dodatku ulepszaczy, żelfixów i innych zagęszczaczy. Jakoś one do mnie nie przemawiają, wolę już poświęcić trochę więcej czasu i zrobić normalny dżemik niż dawać do niego jakieś dziwactwa. Z resztą.... nic nie równa się ze smakiem takiego właśnie dżemu.
Słoiczki z odzysku, ale właśnie takie chciałam, ze względu na to, żebym mogła je później zagotować, a garnki mam małe :P 

Dżem robiłam w tym roku pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Z 4 kg truskawek wyszły mi takie 4 słoiczki. 

Składniki:
  • 4 kg truskawek
  • 4 łyżki cukru
Truskawki myjemy i szypułkujemy. Wrzucamy do garnka. Nastawiamy na średni ogień (bez dodatku cukru ani wody). Po chwili powinniśmy zauważyć, jak garnek wypełnia się sokiem z truskawek. Zmniejszamy gaz do minimum i gotujemy około 4 godzin aż woda wyparuje i zrobi się konsystencja dżemu. 
Pod koniec gotowania dodajemy cukier do smaku. Jak kto woli. U mnie było około 4 łyżek. Ważne, żeby cukier dodać pod koniec, ponieważ wtedy nie będzie się przypalał garnek. :) 

Słoiczki wyparzamy, przekładamy do nich dżem, zakręcamy. Większy garnek wykładamy ściereczką, wkładamy słoiczki z dżemem i zalewamy wodą do 3/4 ich wysokości. Gotujemy około 15-20 minut. Wyłączamy, wyciągamy słoiczki i kładziemy je do góry dnem do ostygnięcia. 
Kiedy ostygną wieczka powinny być wklęsłe, lub zrobić się wklęsłe, kiedy je naciśniemy. 




środa, 29 czerwca 2016

28. Truskawkowe napoje - koktajl i kompot.

Zaległości wciąż zostawiam w tyle, a tymczasem kończy się sezon na truskawki. :(
 Byłam baaaardzo niepocieszona, że na ryneczku mój ulubiony Pan dostawca ma już resztki. Szkoda.
W tym roku robiłam dużo dań z truskawek, ale jeszcze się nimi nie nasyciłam. Szybko jakoś to zleciało.
Na szczęście część zdążyłam zamknąć sobie w słoiczkach w postaci dżemu (na dżemik też będzie przepis, w kolejnych wpisach), a część zamroziłam. Starałam się z nich wycisnąć jak najwięcej. Dlatego przygotowywałam je w różnej postaci. Dzisiaj przedstawię Wam koktajl i kompot.
Koktajl to chyba najprostsza rzecz, jaką można poczynić z truskawek. Wystarczy blender, truskawki, miodek lub cukier i mleko. Robi się też szybcikiem. Składniki można sobie modyfikować pod siebie. Oto moje:
  • Szklanka truskawek
  • łyżka miodu (można zamiast miodu cukier lub syrop np. klonowy)
  • mleko (i zamiast mleka można użyć: maślanki, kefiru, jogurtu naturalnego)
Truskawki umyć, odszypułkować, wrzucić do naczynia (miski, naczynia od blendera), dodać miód lub cukier i zblendować. Dolać mleka lub innego ulubionego nabiału. Pomieszać, przelać do szklanki i gotowe :) 

Drugi napój to oczywiście kompot. Kto by go nie lubił? Pamiętam jak wszelkie kompoty robiła moja babcia, w słoikach, na zimę. Ja jeszcze sama w ten sposób nie próbowałam. Tylko tak "na świeżo" w garnku. 
Składniki:
  • Truskawki - ilość zależy od pojemności garnka i od tego, ile chcemy zrobić kompotu
  • Woda
  • cukier
Truskawki dokładnie umyć, odszypułkować. Zalać zimną wodą (najlepiej, żeby była zimna, bo wtedy podczas gotowania truskawki oddadzą najwięcej smaku). Wstawić na średni ogień, gotować około godziny, półtora. Pod koniec gotowania dosłodzić cukrem, jak kto lubi, no i jego ilość również zależy od tego, ile kompotu nam wyszło. Ja dawałam z tego co pamiętam około 4-5 łyżek. Pogotować jeszcze chwilę i gotowe. Kiedy wystygnie, można podawać z miętą i lodem. Pycha :)

Tak jak pisałam powyżej, choć truskawkowy zawrót głowy mija, to u mnie na blogu, dopiero się zacznie :) Bo w zanadrzu mam jeszcze trochę przepisów :) 




niedziela, 26 czerwca 2016

27. Leniwe

Już po mojej uczelnianej batalii. Jestem z zawodu pedagogiem. I nie mogę w to uwierzyć. Teraz będę miałą znów więcej czasu, by nadrabiać moje zaległości.
Dzisiejsze danie - leniwe, podawane na wiele sposobów, na słodko lub na słono. Ja wolę wersję słodką, dlatego nie wiem pod jaką kategorię je wciągnąć - obiad? kolacja? deser? Pomyślę.
Wersja na zdjęciu jest ze śmietaną, cukrem i cynamonem. Mówiłam już, że uwielbiam takie połączenie? Szczególnie z daniami ziemniaczano-mącznymi, jak np. te leniwe lub knedle... Mmmm :) 

Mój przepis pochodzi z książki Mariety. Tam, jak i w innych miejscach podane jest, że leniwe je się także z bułką tartą. Nie próbowałam jeszcze, ale jakoś to do mnie nie przemawia. Wolę tak. 

Składniki:
  • Kostka lub opakowanie białego twarogu 
  • 3 jajka
  • 3 łyżki miękkiego masła
  • 150g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 3 łyżki cukru
Sos:
  • śmietana 18%
  • łyżka cukru
  • cynamon
Oddzielamy żółtka od białek. Mikserem ucieramy masło z żółtkami i szczyptą soli. Dodajemy partiami twaróg. Ucieramy mikserem. W drugiej misce ubijamy pianę z białek. Dodajemy ją partiami do wcześniej przygotowanej masy. Na koniec dodajemy mąkę i ugniatamy ciasto. 
Dzielimy na porcje, formujemy wałeczek i kroimy w takie kopytka. Ciasto będzie bardzo kleiste i delikatne, wówczas podsypujemy je mąką, żeby nie zostawało nam na stolnicy. 
Zagotowujemy wodę, do wrzątku wrzucamy kluski i gotujemy około 3 minut. 

Robimy sos ze śmietany. Mieszamy śmietanę z cukrem. Polewamy kluski, posypujemy cynamonem i smacznego :) 

Takie to proste i smaczne. Więc co? Chyba możemy uznać, że to obiad :P 


wtorek, 21 czerwca 2016

26. Polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym

To moje popisowe danie, uwielbiane przez domowników :) Ja w ogóle uwielbiam jeść grzyby, dodawać do zupy, do sosów, jako dodatek :) Zbierać już niekoniecznie, ale rodzina lubi... a ja korzystam.


Na dobrą sprawę danie to można przygotować z innego mięsa niż polędwiczki, może być to łopatka, szynka lub karkówka, ale jednak do tego sosu najbardziej pasują polędwiczki i ich delikatność. 

Składniki:
  • średniej wielkości  polędwiczka wieprzowa
  • garść suszonych grzybów
  • szklanka wody
  • sól, pieprz
  • cebula
  • 4 łyżki mąki
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • olej do smażenia
  • ziemniaki
Zaczynamy od namoczenia grzybów w wodzie i zagotowaniu ich. Kiedy zmiękną, wyłączamy gaz i odstawiamy. 
Polędwiczkę czyścimy z błon i kroimy w plastry. Rozbijamy lekko ręką, robiąc pewnego rodzaju bitki. Solimy i posypujemy pieprzem z obu stron. Obtaczamy w mące i obsmażamy z obu stron na rozgrzanej patelni. Kiedy sie zetną i zarumienią, przekładamy do garnka.
Cebulkę obieramy i kroimy w kostkę, grzyby wyciągamy z wody, w której się gotowały (ale nie wylewamy jej pod żadnym pozorem!!!) i kroimy w drobne kawałki. Cebulkę i grzyby przesmażamy na patelni, na której wcześniej smażyło się mięso, aż cebulka zeszkli się . 
Przekładamy grzyby i cebulę do garnka z mięsem. Zalewamy wodą i wywarem z grzybów i dusimy na średnim ogniu pod przykryciem aż polędwiczka będzie miękka. 
W międzyczasie gotujemy kartofle. 
Kiedy polędwiczka zmięknie, zagęszczamy sos: do miseczki/kubka wlewamy śmietanę, dodajemy łyżkę mąki, mieszamy. Hartujemy łyżką sosu i wlewamy do garnka. Gotujemy chwilkę, żeby się zredukowało. Doprawiamy solą i pieprzem. 

Wcale nie takie trudne :)
Podać to danie można nie tylko z ziemniakami, ale też z makaronem, ryżem lub dowolną kaszą, ze wszystkim będzie pyszne :) 

czwartek, 16 czerwca 2016

25. Ryż z jabłkami z patelni

To danie robiła mi mama, pamiętam ten zapach i smak do dziś... Mmmm... Obecnie kiedy próbowałam znaleźć przepis na ryż z jabłkami, znajdowałam wersje tylko z piekarnika. A wtedy go jeszcze nie miałam, więc w grę wchodziło tylko danie z patelni. Ale pokombinowałam i jakoś się udało.

Do przygotowania potrzebujemy:
  • 2 paczuszki ryżu (200g)
  • 3 duże jabłka
  • łyżeczka cynamonu
  • pół szklanki śmietany lub jogurtu naturalnego
  • łyżka cukru
Ryż gotujemy wg przepisu na opakowaniu - 15 minut w gorącej wodzie. Jabłka obieramy i tarkujemy na grubych oczkach.
Kiedy ryż się ugotuje, na patelni rozpuszczamy trochę masła i dajemy cienką warstwę ryżu, na to starkowane jabłka. Posypujemy odrobiną cynamonu i cukru. Na to dajemy kolejną warstwę ryżu. Jeżeli zostało wam jeszcze jabłek i ryżu możecie zrobić kolejne warstwy. 
Zmniejszamy ogień, przykrywamy i smażymy aż jabłka zrobią się miękkie.
W międzyczasie robimy sobie słodki sos - śmietanę lub jogurt mieszamy z cukrem. 
Kiedy danie będzie gotowe, polewamy sosem, posypujemy cynamonem i gotowe :) 




środa, 15 czerwca 2016

24. Pomysł na.... śniadanie, cz.3 - owsianka w dwóch odsłonach.

I powracam znów z tematem śniadań :)
Dziś o owsiankach. Bardzo zdrowe śniadanie i choć jadłam ich już baardzo dużo i w bardzo różnych odsłonach, to dziś przedstawię jej dwie wersje, które mam udokumentowane :)
Tak naprawdę dodatki do owsianki można dobrać sobie dowolnie. Pisząc dodatki, mam na myśli owoce - świeże, mrożone lub suszone, bakalie, orzechy. Co kto lubi i w zależności od pory roku :)
Tutaj wersja klasyczna, jeśli chodzi o dodatki to wersja zimowa, z okresu, kiedy był sezon na mandarynki :) 
Najważniejsza w owsiance jest podstawa, czyli płatki owsiane i mleko lub woda. Zależy od upodobań.
Ja robię zawsze na mleku, po prostu jest smaczniejsza.
Jeśli chodzi o owsiankę, to można zrobić ją gęstą - kleistą bądź rzadką - przypominającą zupę mleczną. Ja wolę tą pierwszą :)

Składniki, aby taką zrobić:

  • szklanka mleka
  • 6 łyżek płatków owsianych
  • łyżeczka miodu (jeśli ktoś lubi słodką, tak jak ja :) )
Zagotowujemy mleko, dodajemy płatki owsiane, miód i gotujemy na wolnym ogniu aż płatki napęcznieją i wchłoną mleko. Przekładamy do miseczki i dodajemy ulubione dodatki :) 

Ja czasami, razem z płatkami owsianymi, dodaje do mleka łyżkę wiórek kokosowych i rodzynki, bo lubię takie napęczniałe :) 

Druga wersja mojej owsianki to kakaowa owsianka z musem truskawkowym.

Podstawa tej owsianki jest taka sama jak powyżej - mleko, płatki, miód, tylko do gotowej owsianki dodaję jeszcze łyżeczkę kakao. 
Do tego blenduje truskawki z łyżeczką miodu.Truskawki mogą być świeże (teraz, kiedy jest sezon, jak najbardziej wskazane) lub mrożone :) Na gotową, przełożoną do miski owsiankę dodaje mus truskawkowy, posypuję wiórkami kokosowymi i gotowe :)

Owsianki szczerze polecam, są bardzo zdrowe i bardzo syte :) Polecam także eksperymentować z dodatkami, wtedy owsianka nigdy nam się nie znudzi :) 






wtorek, 14 czerwca 2016

23. Obiad na szybko - jajko sadzone z mieszanką warzyw.

I znów wracamy do moich zaległości :) Dlatego to dzisiejsze danie, choć uniwersalne, to raczej kojarzone z porą zimową, no bo przecież mrożonki...
Ale w sumie, po drobnych modyfikacjach, można by było dodać jakieś świeże warzywa, usmażyć je na patelni i byłoby danie letnie :)
Póki co jednak, przedstawię moją wersję, która jest udokumentowana na zdjęciu :)
\
Chyba nie znam szybszego obiadu niż to, z resztą ten zestaw to takie "koło ratunkowe", jak nie ma nic innego, lub (co mi się często zdarza) zapomnę wyjąć mięsa z zamrażarki na obiad :P
Do jego przygotowania potrzebujemy: (dla jednej osoby)
  • 2 jajka
  • 0,5 opakowania mieszanki mrożonych warzyw (najlepiej takiej z ziemniakami)
  • szczypiorek
  • sól, pieprz
  • ostra papryka
  • pieprz ziołowy.
Zamrożoną mieszankę wrzucam na patelnię z odrobiną oleju. Średni ogień, przykrywam. Kiedy, warzywa się rozmrożą i w patelni będzie woda, odlewam ją łyżką, dodaje szczyptę soli, pieprzu ziołowego i ostrej papryki - to tak do smaku wszystko :) Mieszam, przykrywam, smażę dalej na średnik ogniu aż wszystko będzie całkiem miękkie. 
Na drugiej patelni rozgrzewam olej, do miseczki wlewam jajko, które to za chwilę wlewam na rozgrzaną patelnie. To samo robię z drugim jajkiem. Zaraz po wlaniu jaj na patelnię, dodaję sól, pieprz i szczypiorek. Przykrywam (wtedy tworzy się ta jasna błonka na żółtku i jajka są z wierzchu bardziej ścięte - a takie lubię). Smażę aż jajo się zetnie i pojawi się ta jasna błonka na żółtku. 

Na talerz przekładam warzywa, jaja i gotowe! Takie to proste :) A jakie pyszne :) 


poniedziałek, 13 czerwca 2016

22. Knedle z truskawką i sosem truskawkowo-jogurtowym.

Miałam nadrabiać zaległości, a tu nie dość, że mnie nie było, to jeszcze dzisiaj przepis tak "na świeżo" zamiast z "zaległościowych" zdjęć :)
No, ale szkoda mi jest przepisów, które mam na świeżo w pamięci i tego sezonu truskawkowego, który przecież jest tak stosunkowo krótki.
Dziś w końcu znalazłam czas, żeby postać przy kuchni. Przez nadmiar uczelnianych obowiązków ostatnie dni to były obiady na mieście :/ niestety, ale już powoli zmierzam ku końcowi, więc poprawiam się jako gospodyni :P
Dziś na lokalnym bazarku zakupiliśmy 5kg truskawek i kiedy wróciliśmy do domu zobaczyłam gdzieś zdjęcie takich knedelków i postanowiłam zrobić. Dodam, że te akurat knedle posiadają w cieście również twaróg :) Wyszły pyyychaa... A i prezentują się całkiem ładnie :)

Składniki: (Mi z tych wyszło około 12 knedli)
  • 0,5 kg ziemniaków
  • szklanka mąki
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 250g twarogu półtłustego
  • jajko
  • sól
  • truskawki
  • jogurt naturalny
  • cukier
Zaczynamy oczywiście od obrania i ugotowania ziemniaków. W tym czasie można sobie umyć i odszypułkować truskawki - te większe odstawić do głębokiego talerza i zasypać łyżeczką cukru, a pozostałe zblendować z łyżką cukru i jogurtu naturalnego - to będzie sos.
W czasie gotowania ziemniaków możemy też zmielić sobie twaróg, lub jeżeli nie macie maszynki do mielenia to wrzucić go i zmiksować na gładko w malakserze (ja tak zrobiłam :) ) 
Kiedy ziemniaki się ugotują, najlepiej od razu przecisnąć je przez praskę bądź ugnieść tłuczkiem. Jeśli zrobimy to na świeżo, łatwiej się utłuką, nie będzie grudek, szczególnie, jeśli dusimy je tłuczkiem. 
Odstawiamy na chwilkę do ostygnięcia. Kiedy ziemniaki trochę ostygną, dodajemy jajko, mąkę i mąkę ziemniaczaną, twaróg i ugniatamy ciasto aż będzie jednolite. Jeśli mocno będzie się kleić, podsypujemy mąką :) 
Nastepnie delikatnie wałkujemy ciasto i wycinamy kółeczka. Bierzemy taki okrągły placuszek, nasypujemy na niego cukier, wkładaku do środka truskawkę i zwijamy, aby powstała kuleczka. 
Zagotowujemy wodę, kiedy już będzie bulgotać wrzucamy parę knedli i gotujemy około 4-5 minut. Wyciągamy łyzką cedzakową, polewamy wcześniej przygotowanym sosem truskawkowo-jogurtowym i gotowe :) 


wtorek, 7 czerwca 2016

21. Pikantne udko z patelni z ziemniaczkami i buraczkami :)

Znów kurczak :) Jak większość osób (mniemam) lubię drób, zarówno przygotowywać jak i jeść :) Lubię go za jego łatwość przygotowania, za to, że nie jest tłuste, ale smaczne, no i oczywiście za jego przystępną cenę :)
W czasach, gdy jeszcze nie miałam piekarnika, z braku innej możliwości, dość często udka przygotowywałam właśnie w ten sposób - na patelni. W brew pozorom, wcale nie było to takie tłuste danie, bo obsmażone - a to poprzez duszenie go na patelni w wodzie. No ale to za chwilkę.

To znów nieco zimowa wersja z ziemniakami i buraczkami :) Jeśli chodzi o te dwa dodatki, instrukcję ich przygotowania możecie znaleźć w poprzednim przepisie (czyli dokładnie tutaj). 

W przygotowaniu mięska bardzo ważna jest marynata. Najlepiej oczywiście, jeżeli udka zamarynujecie już dzień wcześniej i potrzymacie całą noc w lodówce. Ale jeśli nie, to wystarczy chwilka przed smażeniem - też wyjdą dobre.

Składniki: (na 2 osoby)

  • 2 całe udka lub ćwiartki z kurczaka
  • sól
  • pieprz
  • łyżeczka ostrej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta mielonego chilli
  • przyprawa do kurczaka (najlepiej z Prymat lub Kamis - nie zawierają sztucznych polepszaczy, ani żadnej chemii, lecz samą mieszankę przypraw no i sól, która zazwyczaj jest na pierwszym miejscu, wtedy solę mięso sama mniej lub wcale w zależności ile tej przyprawy sypię) 
  • olej rzepakowy
W przygotowaniach, zgodnie z tym co napisałam powyżej, ominę instrukcję gotowania ziemniaków czy robienia buraczków. Zajmę się tylko mięskiem. 
Udka myjemy, oczyszczamy ze zbędnej skóry i tłuszczu (teoretycznie nie musicie oczyszczać, jednak ja zawsze to robię, gdyż trochę brzydzi mnie ta skóra i "nawisy" z łoju, szczególnie przy ćwiartkach, ale to też nie oznacza, że odcinam całą skórę z udek, tą na wierzchu, przykrywającą mięsko zostawiam, odcinam tylko tą co zwisa, nadwisa itd.). Następnie przekładamy do miski, posypujemy wszystkimi wymienionymi wyżej przyprawami, dodajemy troszkę oleju, żeby wetrzeć przyprawy w mięso i mieszamy (najlepiej ręką) tak, aby pokryć całe udka marynatą. Odstawiamy do zamarynowania ( może być na całą noc, na godzinkę, a jeżeli nie mamy czasu, to pomijamy ten krok). 
Następnie rozgrzewamy trochę oleju na patelni i kładziemy na niej udka. Podsmażamy do momentu wyraźnego zrumienienia skórki (uwaga! może pryskać olej - tego nie znoszę najbardziej). Kiedy z obu stron mięso będzie zrumienione, wlewamy na patelnię zwykłą wodę - tyle, aby przykryła mięso. Zmniejszamy ogień na średni, przykrywamy pokrywką (lub gdy ktoś nie ma to folią aluminiową, bardziej błyszczącą stroną do patelni) i dusimy około 50 minut - godziny. Jeżeli woda wyparuje wcześniej, to dolewamy :) Pod koniec pieczenia, powinien utworzyć się kleisty "sos", wtedy też udka się jeszcze trochę podsmażą i skórka będzie chrupiąca :) 

I to tyle :) Życzę smacznego :) Temat udek jeszcze mam w zanadrzu, więc powróci :) Z tym, że w innym wydaniu :) 


niedziela, 5 czerwca 2016

20. Niedzielny obiad - panierowany kotlet z piersi kurczaka z ziemniakami i buraczkami

Właśnie tak, dziś przy okazji niedzieli taki typowy polski obiad. No dobra, typowy polski może by był bardziej taki zwykły schabowy, a nie taki jak nazywają to niektórzy "oszukany" :)
Na prawdziwego schabowego jeszcze przyjdzie czas :) A tymczasem, jeżeli chcecie spożyć obiad z chudszym mięsem i nieco innym smakowo niż wieprzowina, to jak najbardziej polecam.

U nas ten obiadek jest absolutnym hitem, szczególnie dla mojego Narzeczonego :D Mógłby jeść codziennie, zawsze, gdy zrobię na obiad coś, za czym on nie przepada lub jakąś zupę, to alternatywnie on przyrządza sobie takiego oto kotleta :) My w ogóle lubimy mięsko z piersi kurczaka :) Dużo z niego można zrobić, na wiele sposobów wykorzystać, no ale o tym też jeszcze będzie. 

Dzisiejszy zestaw podany jest z buraczkami, trochę tak "zimowo", sprzecznie z teraźniejszą porą roku, ale doskonale wiecie, że jeszcze nadrabiam zaległości :D Tak naprawdę możecie podać je z dowolną surówką, ogórkiem małosolnym, sałatą, z czym chcecie :) 

Składniki na "mój zestaw" :
  • jedna spora pierś z kurczaka
  • 4 duże ziemniaki 
  • pęczek koperku (jeżeli robicie to danie, kiedy nie ma świeżego, choć w sklepie raczej zawsze jest, to możecie użyć zamrożonego, ja chyba tutaj na tym zdjęciu wtedy takiego używałam)
  • mąka kukurydziana (można zwykłą pszenną w zamian)
  • bułka tarta
  • jajko
  • ostra papryka
  • sól, pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia
  • buraczki (ja miałam zawekowane przez moją babcię, jeśli nie macie to 2 małe surowe, dalej napiszę jak je zrobić, choć zajmie to trochę czasu. Jeżeli buraczki będziecie robić sami to będziecie potrzebować jeszcze: jabłko, ocet, sól, pieprz, cukier)
Jeżeli będziecie robić sami sałatkę z buraków to proponuję zacząć od niej. Buraki myjemy i gotujemy w całości w osolonej wodzie, pod przykryciem, do czasu aż zmiękną (myślę, że to będzie około godziny, w zależności od wielkości buraków). Kiedy się ugotują, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce (proponują robić to w gumowych rękawiczkach :P ) Do buraczków, obrać i zetrzeć jabłko, dodać ocet, cukier, sól i pieprz, tak, żeby smaki się zrównoważyły :) I gotowe :) 

W czasie kiedy będą gotować się buraki, z powodzeniem można obrać sobie ziemniaki, pokroić na 4 lub 6 części (w zależności od wielkości ziemniaka, ja duże zazwyczaj kroję na 6 części). Ziemniaki wypłukać i zalać zimną wodą. Wstawić na średni ogień, kiedy zaczną się gotować wsypać bardzo płaską łyżkę soli. Gotować do miękkości (około 30-40 minut). 

Pierś z kurczaka umyć, Jeżeli ma polędwiczkę, to ją odciąć i również wykorzystać do usmażenia (wyjdzie taki mniejszy kotlecik). Pierś przeciąć na pół (w poprzek, tak jakbyśmy kroili bułkę na kanapkę) :D Wyjdą nam wtedy 2 kotlety + polędwiczka jeśli była. W zasadzie kotletów tych nie trzeba będzie już rozbijać po przekrojeniu, jednak my lubimy troszkę cieńsze, dlatego delikatnie je tłuczkiem rozbijam. 

Następnie solę i pieprzę z jednej i drugiej strony. Doprawiam też ostrą papryką z jednej strony. W jednym talerzu rozbijam i rozbełtam jajko z odrobiną soli, w drugim mieszam bułkę tartą z mąką kukurydzianą ( tak jak pisałam można zastąpić ją zwykłą mąką pszenną, ja lubię kukurydzianą, bo daje ładny, złocisty kolor i pasuje do kurczaka). Panieruje rozbite i doprawione filety w jajku i bułce z mąką i smażę na rozgrzanym oleju z obu stron aż zrobią się rumiane. 

Ziemniaki odcedzam, posypuję poszatkowanym koperkiem :) 

Nakładam wszystko na talerz i gotowe :) Niedzielny obiad można zacząć :D 


sobota, 4 czerwca 2016

19. Pomysł na... śniadanie, cz.2 - kasza jaglana.

Powracam z tematem śniadań :) Dzisiaj moje trzy propozycje na śniadanie z popularnej ostatnio kaszy jaglanej.
O jej wspaniałych możliwościach mówi się duużo. Kasza ta pochodzi z prosa, nie zawiera więc glutenu, na którego unikanie jest teraz moda, jest lekkostrawna, ma dużo białka, witamin z grupy B, a to, co mnie w niej urzekło to jej działanie przeciwwirusowe, wskazana jest w przeziębieniach, podnosi odporność :)
Same zalety :)
Wadą jest tylko to, że przyrządzona w nieodpowiedni sposób może być gorzkawa, choć przyznam szczerze, że mi się to jeszcze nie zdarzyło.
Sekretem jej przygotowania, żeby miała dobry smak i sypką konsystencję jest przepłukanie "surowej" kaszy wodą na sitku, aż woda ściekająca z sitka będzie przeźroczysta.
Pasuje zarówno do słodkich dań jak i słonych, w dzisiejszym poście przedstawię ją na słodko, bo tak lubię najbardziej i takie śniadania lubię najbardziej :) Aaa i jeszcze jedno.. Moje dzisiejsze dania z kaszy jaglanej, śmiało mogą posłużyć także za zdrowe desery :)

Pierwszym daniem z kaszy jaglanej, które przedstawię, jest najbardziej podstawowa jej wersja: Kasza jaglana z owocami.
Składniki: (dla 1 osoby)
  • 1/3 kubka surowej kaszy jaglanej
  • 2/3 kubka wody lub mleka (w zależności w czym chcecie ją ugotować)
  • 1-2 łyżki miodu (w zależności jaką słodkość chcemy uzyskać)
  • ulubione owoce, u mnie: banan, czerwony grejfrut, zielone winogrono 
Tak jak wspominałam powyżej, zacząć od przepłukania kaszy jaglanej na sitku zimną wodą, przełożyć do garnka i zalać 2/3 kubka wody lub mleka. Gotować na wolnym ogniu, pod przykryciem 15 minut, nie mieszając. W tym momencie można dodać miodu do gotującej się kaszy, ale można też polać nim kaszę bezpośrednio przed podaniem. W czasie, kiedy kasza się gotuje pokroić dowolnie ulubione owoce, jakie chcemy do niej dodać. 
Kiedy kasza wchłonie wodę, napęcznieje, przesypać do miseczki, talerzyka, dodać owoce, miód i gotowe :) 

Z uwagi na to, że to śniadanie i nie zawsze mamy czas na to, żeby bawić się w gotowanie rano, to z powodzeniem możemy ugotować sobie kaszę dzień wcześniej i rano odgrzać w mikrofali bądź przelać wrzątkiem i później dodać ulubione składniki :) 

Jeśli chodzi o te danie, to zamiast miodu możemy użyć np. syropu klonowego, uzyskamy bardziej orzechowy posmak :) Lub  jeżeli nie mamy ani tego, ani tego, to ewentualnie może być cukier, choć wiemy, że nie jest on najzdrowszy no i trzeba go wtedy dodać już w momencie gotowania kaszy.


Danie nr 2 to czekoladowy budyń z kaszy jaglanej

Do tego dania z powodzeniem można ugotować sobie kaszę dzień wcześniej. No i jest to danie mleczne, więc dla osób, które nie mają problemu z tolerancją laktozy, szczególnie rano :P Zaznaczę jeszcze, że do jego przygotowania potrzebny będzie dobry blender lub malakser.

Składniki: 
  • 4 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 7 łyżek mleka
  • 1-2 łyżki miodu lub syropu klonowego (co macie i co bardziej lubicie, w ostateczności może być też cukier)
  • 2 łyżeczki kakao
  • wiórki kokosowe lub płatki migdałowe do posypania
Jeżeli będziemy gotować rano kaszę, to tak samo jak w poprzednim przepisie :) 
Jeśli mamy już ugotowaną kaszę, to przekładamy ją do malaksera lub pojemnika, w którym będziemy blendować, dodajemy podgrzane mleko, kakao i miód. Blendujemy na gładką masę. Przekładamy do miseczki, posypujemy wiórkami lub migdałami i gotowe :) 


I danie nr 3, chyba najsmaczniejsze z tych trzech, mimo, że wszystkie są pycha. Ale to mój faworyt, zarówno jeśli chodzi o walory wizualne jak i smakowe : Kokosowa jaglanka z jabłkami.



Ta jaglanka smakuje jak kokosanki, możecie mi wierzyć :) Podkreślę znów, że jest to danie na bazie mleka, więc dla osób nie mających problemów z tolerancją laktozy, no chyba, ze mleko krowie zastąpicie mlekiem kokosowym, wtedy będzie jeszcze bardziej "kokosankowe" :D No i w tym daniu akurat raczej nie można użyć kaszy ugotowanej dzień wcześniej, chyba, że całe to danie przygotujemy dzień wcześniej i przechowamy w lodówce przez noc, bo zimne smakuje tak samo dobrze jak ciepłe. 

Składniki: 


  • 3 łyżki surowej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 0,5 szkl. wody
  • 0,5 szkl. mleka
  • łyżka miodu
  • 1 jabłko
  • szczypta cynamonu
Do garnka wlewamy wodę, mleko i miód, zagotowujemy. Kiedy się zagotuje, wsypujemy kaszę i wiórki. Gotujemy do czasu, aż kasza wchłonie cały płyn. Pod koniec gotowania, mieszamy, aby nie przypalić dna. 
Jabłko obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach. 
W naczyniu układamy warstwami: kasza, jabłko, kasza, jabłko. Dobrze, jeśli to jabłko będzie wierzchnią, ostatnią warstwą, wtedy posypujemy je cynamonem. 
Pyyycha :) Chyba sobie jutro zgotuje takie śniadanko, bo aż mi ślinka pociekła jak pisałam ten przepis mmm :D


No i to na tyle jeśli chodzi o kasze jaglaną. Od siebie mogę dodać, że polecam nawet tym, którzy za kaszami nie przepadają. Dodatki zmieniają ich smak, tak, że nie czujemy, że jemy kaszę :)) 

A co do śniadań to oczywiście ciąg dalszy jeszcze nastąpi... Za jakiś czas :) 

środa, 1 czerwca 2016

18. Tatar wołowy

Dziś danie, które jest specjalnością mojego dziadka i to on nauczył mnie je jeść w ten oto sposób :D

Tatar to w ogóle kontrowersyjne danie, nie lubiane i krytykowane przez wiele osób ze względu na to, że to surowe mięso i surowe jajo... Ja tam surowiznę uwielbiam i nie boję się włośnic :D Przyznam się, że ja nawet, gdy robię mielone z wieprzowiny czy piersi kurczaka to po wymieszaniu z przyprawami chętnie zjadłabym połowę miski (tak, wiem, że nie można :P ) dlatego próbuję tylko paluchem :)
Tatar dobrze jest zrobić samemu z polędwicy wołowej. Warunkiem koniecznym jest, aby była ona bardzo świeża. Niestety, w moim stosunkowo małym mieście, nie znam miejsca, gdzie mogłabym taką zakupić, dlatego mój tatar jest trochę oszukany, gdyż kupuję już gotowe, rozdrobione, pakowane specjalne mięso w supermarkecie :( No cóż, broni się smakiem, choć wiem, że w składzie jest nie tylko same mięso. :( 

Składniki:
  • polędwica wołowa lub gotowy tatar ze sklepu
  • pół cebulki (może być zwykła, dymka lub czerwona)
  • ogórek kiszony
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • ostra papryka
  • majeranek 
  • pieprz ziołowy
  • opcjonalnie maggi w płynie (mój dziadek dodaje, ale ja nie używam tej chemii) 
Jeżeli ktoś zdecyduje się na świeżą polędwicę wołową, to pierwszym krokiem jest oczyszczenie jej z wszelkich błon i bardzo drobne posiekanie. Jeśli robimy z gotowego mięsa ze sklepu to po prostu przekładamy je na talerz. 
Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę, to samo robimy z ogórkiem. Obkładamy mięsko tak jak widoczne to jest na zdjęciu powyżej. W mięsku robimy wglębienie, dodajemy w nie przyprawy i żółtko.

Bezpośrednio przed spożyciem, mieszamy wszystko razem aż się połączy i jemy, najlepiej z chlebkiem :) 



wtorek, 31 maja 2016

17. Grillowany filet z kurczaka z mieszanką warzyw - danie fit.

Chyba zaczniemy małą dietę. Przygotowujemy się na to pomału, właśnie opracowuje jadłospis, choć nie mam pewności czy się uda. No ale dieta czy nie dieta, czasami mam ochotę zjeść dla odmiany coś lekkiego, nietłustego. Takim daniem jest właśnie ten grillowany filet z kurczaka z mieszanką warzyw.
Odwróciło mi się jakoś to zdjęcie :/ 

Jest to danie niezwykle proste i szybkie w przygotowaniu. Cały sekret tkwi w przyprawach oraz doprawieniu i odpowiednim czasie grillowania mięsa :)  No i oczywiście dobrze jest, gdy ktoś (tak jak ja) posiada elektrycznego grilla. Ale myślę, że na patelni grillowej też dałoby radę.

Składniki:
  • Filet z kurczaka
  • ząbek czosnku
  • ostra i słodka papryka
  • odrobina curry
  • pieprz ziołowy
  • sól i pieprz 
  • olej rzepakowy
  • mieszanka ulubionych warzyw na patelnię
Filet myjemy i suszymy, doprawiamy ostrą i słodką papryką, curry, pieprzem ziołowym, solą, pieprzem. Obieramy i przeciskamy przez praskę ząbek czosnku. nacieramy mięso. Polewamy odrobiną oleju i wcieramy wszystkie przyprawy.  Przykrywamy folią i odstawiamy do zamarynowania na minimum godzinę. Najlepiej oczywiście mięsko doprawić sobie już dzień wcześniej wieczorem, wtedy nabierze lepszego smaku. 

Przed grillowaniem wyciągamy folię aluminiową i nakładamy na nią filet (na bardziej błyszczącą stronę), zawijamy szczelnie tak, by matowa strona folii była na zewnątrz. Tak przygotowane mięsko w folii kładziemy na rozgrzanego grilla na 15-20 minut (trzeba pilnowac czasu, żeby nie przesuszyć! )

W tym czasie rozgrzewamy patelnię i wrzucamy zamrożone warzywa, podgrzewamy na śrendim ogniu pod przykryciem. Gdy się rozmarzną i woda odparuje, doprawiamy solą, pieprzem zwykłym i ziołowym, odrobiną ostrej papryki :) Przykrywamy i dusimy dalej do miękkości.

Przekładamy na talerz i gotowe :))

Jeżeli ktoś stwierdziłby, że nie naje się warzywami - może ugotować sobie do tego kaszę lub ryż :)

poniedziałek, 30 maja 2016

16. Mus czekoladowy :)

To jest dopiero prawdziwa rozkosz dla podniebienia :) Ale oczywiście w odpowiedniej ilości :) Taki mały pucharek zupełnie wystarczy, żeby się zasłodzić :)

Podstawę przepisu na ten oto mus dostałam od samej Mariety, kiedy poprosiłam ją o niego na fb, poprzednio widząc jak przygotowuje go w programie. (Jednak dość dużo tu jej przepisów, ale za to prawie każdy zmodyfikowany). Oryginalna wersja była odrobinę inna niż ta, którą podaje jeszcze z dodatkiem sosu z fig i bez dodatku mleka, ale ja oczywiście zmodyfikowałam go po swojemu :)
Jeśli chodzi o dodatki to ja robiłam z borówkami amerykańskimi a druga wersja z czerwonymi winogronami i filetami pomarańczy :) Ale myślę, że równie pysznie komponował by się z malinami, musem z malin lub truskawkami... eech rozmarzyłam się.

Składniki:

  • 100 g ( tabliczka) gorzkiej czekolady
  • 100 g (tabliczka) mlecznej czekolady
  • 3 łyżki śmietanki 30% lub 36%, mleka lub wody
  • łyżka dowolnego likieru (ewentualnie, niekoniecznie)
  • 2 duże jaja
  • szczypta soli
  • opakowanie dużej śmietanki 30% lub 36%
  • dowolne, ulubione owoce
W kąpieli wodnej rozpuszczamy i łączymy czekolady z 3 łyżkami śmietanki, wody lub mleka i jeśli dodajemy to z likierem. (Ja za pierwszym razem dodawałam malibu, w przepisie był likier kawowy, ale tak naprawdę może być dowolny). Odstawiamy do ostygnięcia.

Jajka sparzamy wrzątkiem, oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy ze szczyptą soli. Do żółtek dodajemy ostudzoną czekoladę. Ubijamy śmietankę. Do żółtek połączonych z czekoladą dodajemy partiami pianę z białek delikatnie mieszając. Kiedy masa się połączy dodajemy 2 łyżki ubitej śmietanki, delikatnie mieszając. 
Rozlewamy do pucharków, wkładamy do lodówki. Kiedy trochę stężeje dekorujemy po wierzchu bitą śmietaną, ulubionymi owocami i ewentualnie posypujemy odrobinę kakao lub kawy rozpuszczalnej. 

Mus powinien być dobry po około 3 godzinach w lodówce, ale oczywiście im dłużej postoi, tym będzie lepszy. 
I jeszcze jedno zdjęcie wersji nr 2 :D

środa, 25 maja 2016

15. Obiad prawie Wege :D - kotlety z cieciorki z mieszanką warzywną z patelni :)

Gdyby nie obecność jajka w tym przepisie, można by sklasyfikować to danie jako wegańskie. No ale trudno :) 
Przepis pochodzi z książki Mariety "ABC Gotowania", ale został przeze mnie troszkę zmodyfikowany no i dodatki w postaci mieszanki warzywnej z patelni, też jest moją inwencją :) 

Wykonując ten przepis, baardzo byłam ciekawa smaku tych kotlecików, szczególnie, że nigdy wcześniej ich nie jadłam :) Smak ciekawy a co najlepsze to ktoś, komu zaniosłam te kotleciki i nie powiedziałam z czego są, uznał, że to zwykłe mielone z kurczaka, tylko trochę suche :D Nie przeczyłam, tak więc myśli on nadal, że jadł drobiowe mielone :D Ciekawe co ja bym pomyślała, gdyby mi ktoś takie zrobił i nie powiedział z czego są :D



Składniki: 
  • ciecierzyca surowa (około 200-300g) lub z puszki (400g) (ja robiłam z surowej, moczonej przez caałą noc rzecz jasna)
  • ząbek czosnku
  • natka pietruszki lub inne ulubione świeże zioła
  • parę zielonych oliwek (lub czarnych jak kto woli)
  • 1,5 łyżeczki mielonej kolendry
  • jajko
  • oliwa z oliwek lub olej rzepakowy (ja użyłam tego drugiego bo nie miałam oliwy)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • bułka tarta
  • szczypyta chilli
  • sól, pieprz
  • mieszanka warzyw na patelnię
Powtórzę jeszcze raz: jeżeli tak jak ja chcecie użyć surowej ciecierzycy, takiej z paczki to pamiętajcie o namoczeniu jej w wodzie przez całą noc. Później ją odsączcie i przesypcie do blendera/malaksera. Jeżeli użyjecie tej z puszki, to rzecz jasna nie trzeba jej moczyć, tylko prosto z puszki do blendera/malaksera. 
Dorzucamy do tego czosnek, oliwki, zioła, kolendrę, sok z cytryny, chilli, sól i pieprz, łyżkę oleju lub oliwi i blendujemy na gładką masę. 

Następnie dodajemy jajko i mieszamy, jeżeli masa wyjdzie zbyt rzadka to dodajemy bułkę tartą. 

Fromujemy kotleciki i smażymy na patelni :)

Na drugiej patelni, rozgrzewamy olej i wrzucamy mrożone warzywa. Smażymy na średnim ogniu pod przykryciem, kiedy się już trochę rozmarzną, solimy, pieprzymy i doprawiamy ulubionymi przyprawami (ja lubię najbardziej pieprz ziołowy i ostra paprykę).

Nakładamy warzywa, kotleciki i danie gotowe :) 

Na zakończenie wspomnę jeszcze, że tak naprawdę, dodatkiem do kotlecików może być wszystko co chcecie, nie muszą być to akurat warzywa z patelni :) 

poniedziałek, 23 maja 2016

14. Kolacja we dwoje - kurczak z makaronem i sałatka a'la caprese.

Dziś tak nietypowo :)
Od czasu do czasu nachodzi mnie chęć zrobienia mojemu Lubemu niespodzianki w postaci takiej ładnej kolacji przy świecach :) Pomysły te są często spontaniczne, nie zawsze więc mam w lodówce coś, żeby zrobić wykwintną kolację, w dodatku ze składnikami, który by były (jak to się zwykle przyjmuje) afrodyzjakami :P A kto powiedział, że one muszą być? Tak więc kolacja, którą dziś przedstawię, była z kategorii: "jak zrobić coś z niczego" :D

Składniki:

  • 2 małe filety z kurczaka
  • przyprawa do kurczaka (najlepiej z prymat lub kamis - nie zawierają sztucznych dodatków, ani wzmacniaczy smaku) lub słodka i ostra papryka, trochę curry, sól, pieprz, pieprz ziołowy i cytrynowy, ulubione zioła
  • olej do smażenia
  • pół opakowania makaronu spagetti
  • ser żółty
  • pomidory
  • ser mozarella
  • świeża bazylia
  • olej lub oliwa z oliwek
Kurczaka pokroić na drobne kawałki i zamarynować chwilę ( w zależności ile mamy czasu na przygotowanie kolacji, jeśli umyślimy sobie ją już wcześniej, można zamarynować dzień przed) w przyprawie do kurczaka lub ulubionych przyprawach. Odstawić na chwilę. 

W tym czasie wstawić wodę na makaron, doprowadzić do wrzenia, posolić pół łyżki i wrzucić makaron na 13-15 minut (w zależności czy ktoś lubi al'dente czy bardziej miękki). 

Piersi z kurczaka w marynacie wrzucić na rozgrzany olej i smażyć do miękkości (5-8 minut). Przełożyć do miseczki lub talerza, odcedzić makaron i wrzucić go na patelnię, na której smażył się kurczak. Przesmażyć chwilę na tłuszczu, na którym smażyły się piersi i pod koniec potarkować ser żółty na małych oczkach. Wymieszać do z makaronem. 

Makaron i kurczaka przełożyć na talerz. Pokroić mozarellę i pomidory w plasterki (wcześniej można je sparzyć i zdjąć skórkę), bazylię umyć. Kłaść na talerzu obok makarony i mięsa w kolejności: ser, bazylia, pomidor, ser, bazylia, pomidor, posypać odrobiną soli i pieprzu i polać odrobina oleju rzepakowego bądź oliwą z oliwek :) 

Ładnie nakryć do stołu, zapalić świeczki i kolacja gotowa. U mnie wyglądała ona tak:


niedziela, 22 maja 2016

13. Blok czekoladowy :)

Chyba większości z nas kojarzy się on ze smakiem dzieciństwa, czyż nie?
 Mi na pewno, pamiętam jak prosiłam mamę: "zrób mi czekoladę"  - bo tak go nazywałam będąc małą dziewczynką :)
Ostatnio chodził za mną baardzo, sama robiłam go tylko dwa razy, ale wyszedł obłędny :))
Mój przepis nie będzie zawierał orzechów ani bakalii, nie lubię ich w ciastach, ale modyfikując przepis, śmiało możecie je dodać.

Składniki:

  • 500g mleka w proszku (niby twierdzi się, że pod żadnym pozorem nie może być granulowane, no ja za pierwszym razem kiedy robiłam blok o tym nie wiedziałam i granulowane kupiłam. Wykorzystałam je do zrobienia i w smaku w ogóle się nie różniło od mleka w proszku, jedyny mankament jaki z tego wyszedł to grudeczki mleka w strukturze bloku czekoladowego. Ale mi nie przeszkadzały. Więc wybór należy do Was :) )
  • 5 łyżek ciemnego kakao
  • 1/2 szklanki wody lub mleka
  • 250g masła lub margaryny
  • cukier (wedle upodobania, w zależności jak słodkie kto lubi), myślę że optymalna ilość to tak od 1/2 do 3/4 szklanki
  • pół dużego opakowania herbatników (kiedyś myślałam, że to składnik niekonieczny, ale bez herbatników blok jest mdły i gumowaty ) :D

Pierwszym krokiem jest rozpuszczenie masła lub margaryny z cukrem i wodą lub mlekiem. Odstawić do ostygnięcia.

Mleko w proszku wymieszać z kakao, dodać ostudzony tłuszcz energicznie mieszając. Pokruszyć herbatniki, dodać do masy, delikatnie zamieszać.

Dowolną blaszkę lub foremkę wyłożyć folią spożywczą lub papierem do pieczenia i przelać masę. 

Chłodzić w lodówce jak najdłużej się da :) U mnie takie minimum to 3 godziny, bo dłużej nie mogę już wytrzymać :)) Ale najlepszy blok jest, gdy spędzi w lodówce całą noc. 

A oto mój efekt:


czwartek, 19 maja 2016

12. Pomysł na... śniadanie cz. 1 - kanapki.

Śniadanie to temat bardzo obszerny. Oczywiście warto je jeść - o tym, wie już każdy, choć nie każdy praktykuje, szczerze przyznam, że mi też czasem zdarza się go nie zjeść, szczególnie gdy za późno wstanę bądź gdy się gdzieś rano spieszę, albo gdy rano nie mam nic w lodówce a nie chce mi się iść na zakupy - tak też bywa. Ale w raczej śniadanie staram się jeść. 
Podstawowym kłopotem jest kwestia "co zjeść?", choć możliwości tak naprawdę jest mnóstwo - mnóstwo mam też zdjęć moich śniadań. 
Dziś w części pierwszej przedstawię propozycję najbardziej standardowych "dań" - kanapek. No tak, kanapka jest dobra na wszystko i szybka w przygotowaniu i może być przecież ze wszystkim.  Wśród moich propozycji pojawia się:

Kanapka z sałatą, serem mozarellą, wędzonym łososiem i koperkiem. - to taka wersja "na bogato", kompozycja baardzo pyszna :)


A tu kanapki trochę inaczej - forma tostów francuskich z żółtym serem, wędlinką, zielonym ogórkiem. To świetna opcja kiedy nie mamy świeżego pieczywa. Bułkę lub bagietkę kroimy na małe kromeczki, obtaczamy w rozbełtanym posolonym trochę jajku i smażymy na patelni z tłuszczem (najlepiej masłem), kiedy tosty podsmażą się z jednej strony, obracamy je i szybko kładziemy na nie plasterek żółtego sera. Smażymy jeszcze parę minut, wyciągamy, kładziemy szynkę, ogórka i gotowe. Efekt świetny i pyszny :) Mimo, że trochę bardziej pracochłonne niż zwykłe kanapki to polecam z całego serca- warto.


A tutaj kanapki z pastą jajeczną. Akurat ta wersja  pasty na zdjęciu jest dość uboga, ale ogólnie najlepsza pasta, jaką uwielbiam składa się z: 2-3 jajek, łyżki majonezu, łyżeczki musztardy, koperku, szczypiorku, soli, pieprzu. Majonez można zastąpić jogurtem lub wymieszać te dwa. Jajka ugotować na twardo, rozgnieść widelcem, pokroić koperek i szczypiorek, wymieszać wszystko z pozostałymi składnikami, nałożyć na ulubiony chlebek i już :) Do pasty można dodać ulubione warzywa - rzodkiewkę, ogórka, pomidora, ale ja jednak warzywa wolę jeść osobno :) 


A tu takie najbardziej standardowe kolorowe kanapeczki - sałata, wędlinka, pokrojone pomidorki koktajlowe, cebula, sól, pieprz. Swoją drogą uwielbiam połączenie pomidorów z cebulą, solą i pieprzem mmm :) A jeszcze bardziej kiedy ten zestaw podany jest też z żółtym serem :)


I kolejny hit jak dla mnie jeśli chodzi o zestaw śniadaniowy - twarożek ze szczypiorkiem na świeżej bułeczce a do tego ulubione warzywka. Niektórzy taką wersję twarożku określają pasta twarogowa - może być i tak. Ja mój wykonuję mieszając półtłusty twaróg ze śmietaną lub jogurtem, solą i pieprzem :) 


Myślę, że jak na jeden wpis wystarczy. :) Temat śniadań na moim blogu wróci jeszcze nie raz, bo mam mnóstwo innych propozycji, zaczynając od mlecznych śniadań dla tych, którzy tolerują laktozę :P a kończąc na śniadaniach bardziej pracochłonnych :) Ale o tym w swoim czasie. 

Ciąg dalszy nastąpi.... :)